|
|
||||||
|
||||||
|
WITANIE SIĘ
Witanie się to ważna ceremonia. Podczas niej definiujemy dystans. Podczas pierwszych spotkań nieznanych sobie wcześniej ludzi należy postępować z wyczuciem, aby nie naruszyć cudzej sfery osobistej. To może wywołać podświadomy psychiczny uraz na dłuży czas. Jednocześnie witanie jest demonstracją wzajemnej bliskości osób znanych sobie wcześniej, które zdefiniowały wzajemne relacje. ![]() Trzy powyższe scenki ilustrują zarówno sprawę dystansu jak i stopnia zażyłości i rodzaju relacji. Scenka z Ojcem Świętym: prymas na klęczkach z synowskim posłuszeństwem całuję rękę Papieża, który stara się rękę cofnąć, a samemu zniżyć do starszego przecież wiekiem Wyszyńskiego. Widać dwa plany. Jeden hierarchii stanowisk, a drugi wyjątkowej więzi emocjonalnej łączących tych dwóch Polaków. Owa więź powoduje, że Papież źle się czuje w roli odbierającego hołd i nie przyjmuje go jako "słusznie" należny... Scenka kolejna ma zdecydowanie "seksistowski" charakter. Dominujący Kalisz bierze oburącz w posiadanie dłoń posłanki Błochowiak, która z zachwytem ulega partyjnemu koledze. Charakterystyczne protekcjonalne uchwycenie drugą dłonią przedramienia kobiety, w istocie uniemożliwia jej cofnięcie ręki, ale ona wcale jej cofnąć nie chce. Mamy tu z jednej strony gest bardzo pewnego właściciela, zaś z drugiej zachwyt zadowolonej z tej podległości kobiety. Scena z dużym ładunkiem erotyzmu. Chce się powiedzieć, że relacje pomiędzy nimi są niezwykle zażyłe. W trzeciej scence mamy do czynienia z dwoma mężczyznami zachowującymi dystans. Dystans, jaki ich psychicznie dzieli jest większy, jak by to wynikało z normalnych relacji witających się. Dlatego muszą się mocno wychylić, aby uścisnąć sobie dłonie. Nie pragną tak naprawdę zbliżenia. Uprawiają przymusowy konwenans. Mają do siebie wiele szacunku, wręcz respektu, co wyraża się patrzeniem sobie w oczy. Mimo uśmiechów przypominają raczej dwóch wojowników uważnie obserwujących się przed czekającą ich walką. Warto także zwrócić uwagę na ułożenie ich dłoni. Świadczy ono o całkowitej równości partnerów. Misie i karpie. W okresie istnienia ZSRR Leonid Breżniew stworzył swoisty styl powitań przywódców. Objęcia i soczyste całusy prosto w usta należały do kanonu powitań i pożegnań. Styl był na tyle dominujący, że miał późniejszych kontynuatorów, nawet po śmierci Breżniewa. W ocenie zwykłych ludzi rytuał ten miał w sobie coś z rytuałów mafii. Udawana serdeczność, widoczny gołym okiem fałsz i nieszczerość. Na zdjęciu od lewej mamy Edwarda Gierka w objęciach Leonida Breżniewa. Pierwszy sekretarz KC KPZR nieomal omdlewa jak dziewica. Stwarza to zaskakujące wrażenie, że to Edward Gierek jest dominującym samcem, a Leonid Breżniew nadstawia łaskawie usta do całowania w pozie sugerującej, że sprawia mu to przyjemność. Zamyka oczy, aby czerpać z tej sytuacji więcej przyjemności. Dalej, po prawej, wierny także w sferze rytuału, przywódca NRD Erich Honecker (z lewej) narzuca się z czułościami Gustawowi Husakowi, gensekowi z Czechosłowacji, który nie bardzo pali się do tej wymiany czułości. Ręka Husaka na ramieniu Honeckera zdaje się odpychać namiętnego Niemca.
Nieco od nich na prawo ostatni przywódca ZSRR Michaił Gorbaczow w najbardziej bodaj popularnym zdjęciu tego rytuału wraz z Erichem Honeckerem, wówczas już kompletną marionetką. Za kilka miesięcy przestało istnieć NRD, a ZSRR rozwiązał się jakiś czas później. Interesujące na tym zdjęciu jest ułożenie ust "w dzióbki", co dodaje pocałunkowi pikanterii oraz intensywne obejmowanie się. Zdradza nam to, że całowanie się komunistycznych przywódców wykraczało poza czystą formę. Tak jakby po latach stosowania u obu mężczyzn wywoływało pozytywne emocje i niezależnie od twardych wymogów polityki, ci ludzie prawdziwie się lubili. Albo rytuał był tak wytrenowany, że stawał się spontanicznie serdeczny. To szczególnie widać w wykonaniu Borysa Jelcyna wówczas już prezydenta Rosji i Wiktora Czernomyrdina, wtedy premiera. Ci dorośli w końcu mężczyźni demonstrują dużą naturalność i spontaniczność. W ich pocałunku jest pijacka prymitywna szczerość. Czuje się wręcz, że obaj panowie niejedną flaszkę opróżnili podczas wspólnych biesiad. |
|||||