|
|
||||||
|
||||||
|
PRYWATNIE Prywatność polityków ma dwa aspekty. Jeden, ten podglądnięty, często głęboko skrywany przed światem mediów. My zajmiemy się tak zwaną prywatnością, czyli sterowanym przez polityków obrazem siebie. Politycy, pokazując się w mediach jako "normalni" ludzie, mają jednak swoje preferencje, często słabostki. Jedni są zarozumiali, inni dowcipni, a inni zdystansowani do samych siebie. Warto zatem podglądać ich, kiedy stroszą piórka, przybierają niby prywatne pozy, udając dla uciesze gawiedzi, kogoś kim tak naprawdę nie są. Na początek Aleksander Kwaśniewski w domowych pieleszach. Takiego Kwaśniewskiego nie znamy. To zapewne sesja zdjęciowa do jakiegoś kolorowego czasopisma, autoryzowana przez fotografowanego. Zatem takim się nam zdecydował były prezydent pokazać. Poplotkujmy zatem nad cechami jakie się na tych zdjęciach uwidoczniły. Pierwsze zdjęcie od góry ma formę żartu. Głowa państwa schowana jak psotny chłopiec za oparciem stylowego krzesła. Oczy jego patrzą na nas badawczo. To on nas obserwuje, nie my jego. Na drugim zabawa okularami, także w tonie żartobliwym. Lekki uśmiech znamionuje rozbawienie sytuacją, a odbicie w blacie ma podpowiadać, że "nie jestem taki jak myślicie". Może fotograf świadomie wybrał układ, jak w kartach do gry. Ciekawe, czy patrzymy na króla, czy na waleta. Uniesiona ku górze broda sugeruje, że chyba króla. Niżej inne ujęcie w lustrze. Tu najważniejsza jest złota rama oddzielająca obie twarze. Oswojony przez Kwaśniewskiego luksus, dodaje modelowi arystokratycznego sznytu. Niezależnie od zamiaru fotografa, a może zgodnie z nim, prezydent prezentuje się bowiem arystokratycznie. Zadumana twarz, poprzez multiplikację sugeruje intelektualny dystans do spraw zwyklych. Lustro zawsze tworzy aurę tajemniczości, a w tym przypadku tajemniczości dodaje sobie Kwaśniewski. Zdjęcie zdaje się mówić, że nasz bohater widzi więcej niż my, a luksus należy mu się w całkowicie oczywisty sposób. Na samym dole Kwaśniewski stojący za krzesłem z gestem jego właściciela. Miły sympatyczny gospodarz, na dodatek całkiem skromny. Nie dajmy się jednak zwieść pozorom. To arystokrata świadomy swoich przywilejów, z których potrafi z naturalną prostotą korzystać. Na przeciwnym biegunie Andrzej Lepper. Zderzenie tych dwóch polityków pokazać ma kontrast pomiędzy tymi mężczyznami. Kwaśniewski przy Lepperze to mięczak, cień prawdziwego mężczyzny. Otoczony luksusem, z artystowskimi zapędami, pozuje na inteligenta, może nawet na arystokratę. Lepper natomiast udaje nieporadnie boksera, lecz jego sflaczałe ciało należy poddać raczej gruntownemu liftingowi, niż puszyć się nim w gazetach. Ale szefowi Samoobrony daleko do udawania inteligencji. On udaje samca alfa i dlatego brak mu samokrytycyzmu. Wydaje mu się, że powali na kolana elektorat nagim otłuszczonym torsem, a właściwie brzuchem. Śmieszności tych usiłowań dopełniają gatki w kolorach narodowych, mające być demonstracją patriotyzmu. W tej wersji Andrzej Lepper wydaje się najbardziej szczery. Coś go poniosło i porzucił salonowe grymasy, a jego ego wyrwało mu się spod kontroli. Szef Samoobrony pokazuje sam z siebie, że jest wiejskim osiłkiem, pewnym swojej doskonałości. Innym wiejskim chłopakiem jest bez wątpienia Goeorge Bush. Też nie grzeszy nadmiarem intelektu, ale w Ameryce są od tego doradcy. Prezydent największego mocarstwa świata ma być swoim chłopem. Jednak, jak ze zdjęć widać, wieś nie jest równa wsi. ![]() Amerykańska spontaniczność i otwartość, brak szacunku do pustych form i tak zwanych manier, pozwala Bushowi być na luzie, pełna integracja emocjonalna z ludźmi w wielu nieoficjalnych sytuacjach. Jednocześnie trzeba wiedzieć, że każda z tych niby spontanicznych akcji, jest wyreżyserowana przez specjalistów od image i sondaży. Tym niemniej jednak wielka dynamika Georga Busha, "wyrywa się" i jego "prywatne" cechy są dobrze widoczne. Jeśli jest to aktorstwo to nie tak nadęte, jak u Kwaśniewskiego, ani tak żenujące jak u Leppera. |
|||||