POWITANIA
Dystans. Nim zajmiemy się powitaniami warto trochę powiedzieć o dystansie, czyli odległościami pomiędzy ludźmi podczas kontaktu. W uproszczeniu można wyróżnić trzy rodzaje dystansów. Społeczny, czyli ludzie się widzą, ale nie pragną kontaktu. Odległość ta wynika z sytuacji i kultury. Oczywistym jest, że w windzie mimo bliskości ludzie nie mają ochoty na kontakt (rozmowę). Ważniejszym od fizycznej odległości jest dystans emocjonalny wywołujący unikanie kontaktu wzrokowego. Strefa 3 - 1 metr plus kontakt wzrokowy nazywa się dystansem towarzyskim. Odpowiada on ludziom, którzy się zanają i dobrze się z sobą czują. Im lepiej się znają tym są bliżej. Odległość mniejsza jak metr (suma wyciągnietych do powitania przedramion) oznacza relacje intymne i dlatego nazywa się dystansem intymnym. Na taki dystans zbliżają się ludzie, którzy się lubią lub kochają. Mają do siebie pełne zaufanie i niczego się nie obawiają.

Trzy powyższe scenki ilustrują zarówno sprawę dystansu jak i stopnia zażyłości i rodzaju relacji. Scenka z Ojcem Świętym: prymas na klęczkach z synowskim posłuszeństwem całuję rękę Papieża, który stara się rękę cofnąć, a samemu zniżyć do starszego przecież wiekiem Wyszyńskiego. Widać dwa plany. Jeden hierarchii stanowisk , a drugi wyjątkowej więzi emocjonalnej łączących tych dwóch Polaków. Owa więź pwowduje, że Papież źle się czuje w roli odbierającego hołd.
Scenka z parlamentarzystami ma zdecydowanie "seksistowski" charakter. Dominujący Kalisz bieże oburącz w posiadanie dłoń posłanki, która z zachwytem ulega partyjnemu koledze. Charakterystyczne protekcjonalne uchwycenie drugą dłonią przedramienia kobiety, w istocie uniemożliwia jej cofnięcie ręki, ale ona wcale jej cofnąć nie chce. Mamy tu z jednej strony gest właściciela, zaś z drugiej zachwyt zadowolonej z tej podległości kobiety. Scena z dużym ładunkiem erotyzmu.
W trzeciej scence mamy do czynienia z dwoma mężczyznami zachowującymi dystans. Dlatego muszą się mocno wychylić, aby uścisnąć sobie dłonie. Nie pragną tak naprawdę zbliżenia. Mają do siebie wiele szacunku, wręcz respektu, co wyraża się patrzeniem sobie w oczy. Przypominają trochę dwóch wojowników uważnie obserwujących się przed czekającą ich walką.
Misie i karpie. W okresie istnienia ZSRR Leonid Breżniew stworzył swoisty styl powitań przywódców. Objęcia i soczyste całusy prosto w usta należały do kanonu powitań i pożegnań. Styl był na tyle dominujący, że miał poźniejszych kontynuatorów nawet po śmierci Breżniewa. W ocenie zwykłych ludzi rytuał ten miał w sobie coś z rytuałów mafii. Udawana serdeczność, widoczny gołym okiem fałsz i nieszczerość. Na zdjęciu od lewej mamy Edwarda Gierka w objęciach Leonida Breżniewa. Pierwszy sekretarz KC KPZR nieomal omdlewa jak dziewica. Stwarza to zaskakujące wrażenie, że to Edward Gierek jest dominującym samcem, a Leonid Brezniew nadstawia łaskawie usta do całowania w pozie sugerującej, że sprawia mu to przyjemność. Zamyka oczy, aby czerpać z tej sytuacji więcej przyjemności. Dalej po prawej, wierny także w sferze rytuału, przywódca NRD Erich Honecker narzuca się z czułościami Gustawowi Husakowi, genseka z Czechosłowacji, który nie bardzo pali się do tej wymiany czułości.

Nieco od nich na prawo ostatni przywódca ZSRR Michaił Gorbaczow w najbardziej bodaj popularnym zdjęciu tego rytuału wraz z Erichem Honekerem, wówczas już kompletną marionetką. Za kilka miesięcy przestało istnieć NRD, a ZSRR rozwiązał sie jakiś czas później. Interesujące na tym zdjęciu jest ułożenie ust "w dziubki", co dodaje pocałunkowi pikanterii oraz intensywne obejmowanie się. Zdradza nam to, że całowanie się komunistycznych przywódców wykraczało poza czystą formę. Tak jakby po latach stosowania u obu mężczyzn wywoływało pozytywne emocje. To szczególnie widać w wykonaniu Borysa Jelcyna wówczas już prezydenta Rosji i Wiktora Czernomyrdina wtedy premiera. Ci dorośli w końcu mężczyźni demonstrują dużą naturalność i spontaniczność. W ich pocałunku jest pijacka prymitywna szczerość. Czuje się wręcz, że obaj panowie niejedną flaszkę opróżnili podczas wspólnych biesiad.