(69kB)

menadżer
all risks broker Komentarz powyborczy

Krzysztof ChmielnikPierwsza tura wyborów poza nami. Wybory samorządowe zdominowały jednak partyjne podziały. Kampanię samorządową interpretuje się w konwencji partyjnych rozgrywek, a w tym boju przegrana jest zawsze lokalna samorządność.

Nie zawsze, więc wybierano ludzi, lecz partie. Nie zasługi konkretnych ludzi, lecz marketingowy image. Do wielu rad weszli przypadkowi ludzie i cwaniacy umiejący załatwić sobie dobre miejsce na dobrych listach. To dowodzi słabości lokalnych elit, które aktywizują się jedynie z okazji wyborów.

Jednak tam gdzie istnieją prawdziwi liderzy, ich zwycięstwo nie podlega dyskusji. Sauter w Bytomiu, Tyszkiewicz w Nowej Soli, Jędrzejczak w Gorzowie, Dubicki w Międzyrzeczu. Odważny w Sulechowie. Za nimi nie stały żadne partie, ale ich osiągnięcia. Osiągnięcia widoczne dla wyborców.

Tu nie ma przypadku. Ich sukces to przede wszystkim efekt pozytywistycznej pracy, a nie efektownej kampanii wyborczej. Nawet medialna nagonka nie przeszkodziła Jędrzejczakowi w elekcji w pierwszej turze. Jego najlepszą kampanią jest rozwijający się Gorzów. Podobnie w Międzyrzeczu. Tam o Dubickim powiada się, że pierwszy przychodzi do pracy. A często jest to 5 rano. W Bytomiu Odrzańskim, nie ma nawet odważnych, aby stanąć w szranki wyborcze z Sauterem. To jego czwarta kadencja. Odważny z Sulechowa to także dobry menedżer, rozważny administrator i jak widać doceniony samorządowiec.

Są też cisi i mniej widoczni zwycięzcy tej kampanii. Należy do nich Zielonogórski Uniwersytet, Janusz Szajna i jego ADB. Oni nie startowali w wyborach, ale to dzięki nim do Nowej Soli trafili Japończycy. Ogromna w tej sprawie zasługa Krzysztofa Dołganowa z K-SSSE, który cierpliwie lobbował na rzecz lubuskiej lokalizacji. A przecież to także Japończycy, a nie tylko Tyszkiewicz, wygrali w Nowej Soli.

Zielona Góra zdaje się przegrała swoją kolejną szansę. Generalnie te same twarze i ta sama mentalność. Kilka rodzynków nie zmieni faktu, że wyborcy upiekli sobie zakalec. Nie należy wiec spodziewać się wielkich zmian na lepsze. Szczęśliwie dla miasta wiele spraw już nie zależy od tego, kto ma władzę w ratuszu. Bardzo wiele zależy od nas, zwykłych ludzi. Zatem do dzieła ludzie.

Krzysztof Chmielnik