drzewna Okna mojego pokoju wychodzą na ulicę Drzewną. Mieszkam tutaj od roku. Polubiłam swoją ulicę. Ma plusy i minusy. Ale jej największym atutem jest fakt, że stąd wszędzie jest blisko. Ratusz, deptak, Filharmonia, kina, muzeum, galerie, teatr, Palmiarnia, wszystko w zasięgu wzroku.

Moja ulica

Na Drzewnej jak zwykle ustawia się kolejka samochodów czekających na zmianę świateł. Kolejki sięgają często aż do Placu Pocztowego. Na razie są tam przede wszystkim oblegane miejsca parkingowe dla samochodów. Są też dwie restauracje, okazały budynek Poczty i piekarnia, z której dochodzące smaki i aromaty wsysają do środka. Nie, na Placu Pocztowym nie jest najgorzej, bo taki na przykład Plac Matejki... zamyślam się przez chwilę. Nie było tam remontu co najmniej od 40 lat. Gdyby tak położyć granitową kostkę, pośrodku jest miejsce na małą fontannę, trochę zieleni, ławeczki - rozmarzyłam się - byłoby pięknie.

Albo taka ulica Ciesielska. To ważna uliczka. Mają przy niej swoje biura baaardzo ważni posłowie. Naprzeciwko budynku, gdzie urzędują stoi rudera. Oooo, przepraszam, to budynek z tzw. przeszłością. Pani konserwator zabroniła z nim cokolwiek robić. Budynek ma więc zamurowane drzwi, właściciel gdzieś przepadł, a w oknach furkocze podarta czarna folia. To już tyle lat.

Wracam do domu. Liczę po cichu punkty kredytowe na mojej ulicy. Ostatnio pojawił się nowy. Są więc trzy. To ci dopiero - kręcę głową z niedowierzaniem. Zielona Góra to dziwne miasto. Przemysłu w nim od dawna nie ma. Za to miejsce znalazły oddziały wszystkich banków istniejących w Polsce. Nie chce mi się liczyć, przy piętnastym na pewno bym się pomyliła. Podobnie jest zresztą z radiowymi rozgłośniami lokalnymi. Kto to widział, żeby w mieście o takiej wielkości działało aż 8 stacji? Co jeszcze w Zielonej Górze rozwija się tak lawinowo - zastanawiam się przez chwilę. I mój wzrok pada na niedawno otwarty salon odzieży używanej nieopodal ulicy Drzewnej. No tak, lumpeksów ci u nas dostatek - kwituję w duchu. Czasami można tam trafić na prawdziwe gratki, markowe spódniczki, bluzki, kurtki. Wystarczy mieć cierpliwość.

Ulica Drzewna styka się z Licealną. Spoglądam z podziwem na okazałą, pięknie odrestaurowaną fasadę budynku Rektoratu. Kiedyś była tam Szkoła Podstawowa Nr 6. Chodziłam do niej. Stołówka i toalety były w podziemiach. Nie wspominam tego miło. Od roku mieszkam na ulicy Drzewnej. Okna drugiego pokoju, pokoju dziennego, jak nazywam kuchnię połączoną z pokojem, wychodzą na podwórko. Za nim buduje się Fokus Park. Oj, będzie się działo. Zacieram ręce z ukontentowania. W przyszłym roku pod nosem będę miała centrum handlowo-rozrywkowe i świeżo odremontowaną Palmiarnię z pięknym parkiem winnym.

Jak dobrze, że właśnie tutaj kupiłam w zeszłym roku mieszkanie. Lubię swoja ulicę. Żeby jeszcze ruch samochodowy zlikwidować - marzę. Wiem, że to brzmi jak bluźnierstwo, ale znajomy przekonywał mnie już dawno, że to jest możliwe. A właściwie dlaczego nie?

ewa szatkowskaEwa Szatkowska