|
|
||||||
![]() W czerwcową niedzielę (3.06.2007) na zielonogórskim deptaku odbywał się czwarty już Festowal Nauki organizowany przez Uniwersytet Zielonogórski. Zaczynał się przy fontannach, a kończył na Starym Rynku, w cieniu ratusza. ![]() Wzdłuż Deptaku organizatorzy rozmieścili Układ Słoneczny. Neptun znalazł się najdalej od Słońca, które znajdowało się tej niedzieli tuż obok stoiska z kwiatami Eleonory Szymkowiak. Dlatego wchodzący na Deptak musieli najpierw minąć Neptuna. Uran się gdzieś zapodział w okolicy Posterunku nr 13. Saturna i Jowisza minąć można było już na Żeromskiego. Planety w odpowiednich skalach wraz z opisami znajdowały sie w gustownych gablotkach. O każdej planecie można było porozmawiać z ich patronami płci obojga. ![]() Z okolic Marsa widać już było ratusz, Wenus pod stosowną opieką znajdowala się już w rynku. Trzy kroki dalej Merkury. Wenus zdradziła mi, że jest najgorętsza w Układzie Słonecznym, a Merkury, że ma największe róznice temperatur.
Słońce tego dnia było pomarańczową piłką dosyć przyjemną w dotyku. W pobliskiej mu gablocie można było oglądać bardzo ciekawą kolekcję meteorytów. Dla lubiących patrzeć dalej i wyżej stał do dyspozycji prawie prawdziwy teleskop. Festiwal zorganizowałs się na wyspach: Czerwonej, Zielonej, Pomarańczowej i.Niebieskiej. Stary Rynek pełnił funkcję uniwersalnej sceny. ![]() Na Czerwonej rządzili socjolodzy i pedagodzy. Na niej można było się poradzić, reAnimować ze Studenckim Kołem Naukowym "reAnimacja"a nawet zmierzyć sobie IQ.
Na Wyspie Zielonej widzów zabawiali mechanicy. Można było manipulatorem załadować piłeczki pingpongowe do elektrycznej kolejki. Na czas oczywiście.![]() W innym krańcu wyspy amatorzy bardziej gorących wrażeń mogli przyglądnąć się odlewaniu ołowianych lewków.
Pomarańczową Wyspę zasiedlali fizycy i astronomowie. Fizycy zabawiali publikę sztuczkami z dziedziny niskich temteratur. Skraplai powietrze i robili dużo dymu w misce.
![]() Astronomowie zadali dzieciakom zadanie, aby stworzyły makietę Zielonej Góry widzianej z Marsa, Ciekawe co na to prezydent Kubicki.
Wyspa Niebieska była bardzo różnorodna. Ja znalazłem tam domek dla sowy i Sherlocka Holmesa. Był też namiot Łużyckiej Wyższej Szkoły Zawodowej z CottbusA co się działo w rynku będzie w następnym reportażu. Foto, wybór, obróbka cyfrowa zdjęć i story - Krzysztof Chmielnik |
||||||