deptak O czym marzy Joasia?

... to chyba był pierwszy, tak ciepły, majowy wieczór. Zbliżała się 20:00, wracałam powoli do domu, delektując się tym ciepłem i spokojem takim niecodziennym, bo nic już dzisiaj nie musiałam...

Zaciekawiona, przystanęłam przy letnim ogródku Bruna, przy Ratuszu. Właśnie rozpalał ognisko w wielkiej żeliwnej misie zawieszonej na trójnodze. Na drewnianym podeście ustawiło się kilka par. Zastygli w oczekiwaniu na muzykę. Nie opodal w pełnej gotowości stał Katos z kamerą ustawioną na statywie, z drugiej strony Piotr z drugą kamerą umocowaną na długim wysięgniku. Nagle muzyka wystrzeliła jak dobry, musujący szampan. Zwabiła przechodniów, wywołała radość tych, którzy relaksowali się przy stolikach w ogródku i poderwała do tańca grupkę młodych tancerzy. Lekkie, pełne wdzięku podskoki, układy taneczne, drobne kroki i ta skoczna muzyka - bez wątpienia rodem z Irlandii. Z entuzjazmem biłam brawo a w przerwie zagadnęłam Joasię Czuprynę - liderkę grupy tancerzy.

Tak, to ja założyłam ten zespół, nazywa się SLIEVEMORE. Jestem od wielu lat członkiem Towarzystwa Polsko-Irlandzkiego, w Irlandii byłam 4 razy, irlandzką kulturą jestem oczarowana, chciałabym ją poprzez taniec propagować. Mamy świetny pomysł, chcemy przez całe lato uczyć mieszkańców miasta tańców celtyckich. To pierwsza taka akcja, a jej finałem będzie WALLS OF LIMERICK czyli wspólny irlandzki taniec ceili. A to co tutaj robimy? Nagrywamy płytę instruktażową dla szkół, domów kultury, dla wszystkich, którzy zechcą nauczyć się tańczyć. Oczami wyobraźni zobaczyłam tłumy zielonogórzan, jak pod ratuszem wspólnie się jednoczą w irlandzkim tańcu. Rewelacja! Muszę to zobaczyć! Będę 25 sierpnia w Zielonej Górze, przyjdę na deptak! A może też nauczę się tak pląsać? Pogratulowałam Joasi pomysłu.

Wracałam do domu zachwycona żywiołowością tańca irlandzkiego, pomysłem na wspólne pląsy w rytm irlandzkiej muzyki i planami na lato Kombinatu Kultury, który stworzyli Bruno i Artur.

ewa szatkowskaEwa Szatkowska