maja 25 2009
Wiosna, lato, jesień, zima i … wiosna
Wiosna, lato, jesień, zima i …wiosna
Wpadł mi w ręce ostatnio pewien film. Przywiozłam go z Polski już dawno, obejrzałam. Był porywający, z gatunku: najlepsze kino artystyczne. Ale tym razem przemówił do mnie jego tytuł: Wiosna, lato, jesień, zima i … wiosna. Nagłe olśnienie. Przyjechałam do Gardony w kwietniu ubiegłego roku. Minęła wiosna, lato, jesień, zima… znowu jest wiosna.
I zrozumiałam, że przyszedł czas pożegnań. Pora zakończyć moje korespondencje z Gardony. Stwierdzam to z pewnym smutkiem. To było miłe dzielić się z Wami, wspaniałymi znajomymi, przyjaciółmi i przypadkowymi czytelnikami, swoimi zachwytami, zdziwieniami, odkryciami a także wątpliwościami, smutkami czy tęsknotą. Tę tęsknotę zresztą łatwiej mi było znieść dzięki takim kontaktom. Ale znowu jest wiosna. We mnie nadal te same zachwyty, odkrycia jeszcze większe, zdziwieniom i olśnieniom nie ma końca. Czy znowu mam pisać jak pięknie zaczyna kwitnąć lawenda? Niebieski zarys kwiatów pokrywa zaledwie cieniem, jakby aurą, soczyście zielone kępy aromatycznej rośliny. Czy mam pisać o różach? Każdego poranka witam się z nimi serdecznie a one są tak ogromne i kolorowe, że z podziwu wyjść nie mogę. Albo takie drzewa owocowe. Gałęzie wiśni i czereśni uginają się od cyerwonej słodyczy. A jezioro? Słońce zachodzi tutaj w sposób absolutnie magiczny! A może powinnam napisać o moich próbach malowania? Moje pierwsze akwarele i obrazki malowane akrylem spotkały się z autentycznym uznaniem! Odkryłam w sobie kolejną pasję, porzucając, przynajmniej na chwilę, te wcześniejsze. Bardzo liczę na obecność Andrieja Zacharowa. Artysta był u nas w zeszłym roku, pisałam zresztą o tym, teraz przyjeżdża 15 czerwca z kolegą, również artystą malarzem, na co najmniej miesiąc. Już wiem, że nie odstąpię ich na krok, chcąc nauczyć się jak najwięcej. O czym jeszcze miałabym pisać, żeby się nie powtarzać?
Niedawno moja córka na pytanie kogoś znajomego o mnie, odpowiedziała:
- mama jest tak bardzo szczęśliwa, że to aż nudne.
No właśnie, to chyba dobry moment na zakończenie tej opowieści. Żeby czytelnicy nie zanudzili się tym szczęściem.
Teraz przyszedł czas na zwyczajne, radosne, piękne dni. Dni, wypełnione prostymi czynnościami, które stają się, jeśli tylko pozwalam sobie na cud uważności, rytuałami. Przychodzi czas na podróże, także do Polski, czas na nowe pomysły, zachwyty, odkrycia, olśnienia. Ale o tym nie będę już pisać. A przynajmniej nie w korespondencjach z Gardony.
Przeglądam archiwalne wpisy. Starałam się pokazać małe, węgierskie, pięknie położone miasteczko, gdzie nagle i tak po prostu zatrzymałam się w tej podróży, zwanej życiem. Miasteczko, w którym nie ma bloków ani kamienic, jest za to ogromne jezioro, są baseny z wodami termalnymi, cudne stare aleje i tysiące małych domków. Miasteczko winiarzy, gdzie wino i palinka leje się strumieniami, w bograczach warzy się węgierski gulasz a ludzie są serdeczni, spontaniczni, kochani. Nie wiem na ile mi się to udało. W korespondencje oficjalne coraz bardziej wplatały się moje osobiste historie. To było dziwne uczucie, kiedy przyjeżdżałam do Zielonej Góry i okazywało się, że te osobiste wątki są powszechnie znane. Dziękuję za miłe komentarze, za słowa uznania, za zainteresowanie. I za życzliwość.
Serdecznie dziękuję także rednacz., który wspierał mnie w mojej aktywności blogowej.
Tym wpisem i podziękowaniami kończę pisać swoją osobistą bajkę. Niech toczy się dalej swoim tempem, swoją ścieżką. Pewnie ta moja historia będzie miała nieraz zaskakujące zwroty, niespodziewane sytuacje. Ale to właśnie w życiu jest fascynujące.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie i życzę magicznej wiosny, lata, jesieni, zimy i … wiosny.
Ponieważ lada dzień wybieram się do Zielonej Góry, mam nadzieję spotkać się ze wszystkimi.
Do zobaczenia niebawem
Ewa Kovács
W tym wpisie będzie o Żarach. A konkretnie o Żarach w Gardony. Obydwa miasta za namową i inspiracją Ferenca Kovácsa poznały się i zaprzyjaźniły już w ubiegłym roku. Były miłe, wzajemne wizyty przedstawicieli miast i ważne ustalenia. Miasta zapewniły sobie odpowiednie środki z funduszy Unii Europejskiej. 