Wernisaż w Krzywym Kominie

październik 28th, 2011

Krzywy Komin. Fabryczna 13ZAPROSZENIE

Nowosolska Akademia Rozwoju i Winnica Kinga Stara Wieś zapraszają na wernisaż wystawy poplenerowej w dniu 7.11.2011 poniedziałek, godzina 19:00 do Krzywego Komina Fabryczna 13 w Zielonej Górze. Plener malarsko-fotograficzny miał miejsce w Winnicy Kinga w Starej Wsi w dniu 20.10 i zgromadził grono plastyków i fotografików a ich prace obejrzymy na wernisażu. Dodatkowo spotkanie uświetni przedstawienie monodramy Romana  Brandstattera” Ja jestem Żyd z wesela” w wykonaniu aktora Zbigniewa Waleryś.

Jak sugeruje miejsce pleneru na wernisażu uruchomione zostana nasze zmysły. Wzrok z racji ogladania prac artystów i smak z racji  degustacji wina z winnicy.  

Pozdrawiam

Wanda

Żeby się chciało

październik 4th, 2011

 Adres strony Akademii: nowosolska-akademia-rozwoju3.webnode.com

” Żeby się chciało”

Słucham od lat jednej stacji radiowej, programy w TV również oglądam te wybrane i ulubione. Czytam prasę kolorową ( Zwierciadło, Pani), też wybraną, tak jak książki o określonej tematyce ( biografie ). Przyjaciół wybrałam bardzo dawno temu, są do dzisiaj. Lubię takie a nie inne ciastka, owoce no i kawę. Też wybraną, ulubioną. Jestem przekonana,że macie tak samo.

W całym naszym życiu ciągle na coś czekamy i ciągle dokonujemy jakiś wyborów. Czekamy na wakacje, nową pracę, na badanie lekarskie, na zakończenie remontu i wiele innych spraw. A jeszcze czekanie na miłość, losowanie lotka, telefon z radia o wygranej. Sami sobie wymieńcie na co jeszcze czekacie.

Natomiast z wyborami to już zupełnie inna bajka. No bo jakie wybrać mięso, warzywa, sukienkę, buty, samochód, szkołę, pub, wędkę i ogrom innych wyborów. Wyborów ważnych zawsze, chociaż byłyby najbłahsze.

Dla każdego sa zawsze najważniejsze, bo dotyczą mnie. Zauważam od dosyć długiego czasu wszechobecne “nic mi się nie chce”. Wykonanie jakieś pracy napiętnowane jest na samym początku problemem jak tu robić aby nie robić. Wszystko jest natychmiast uspawiewdliwiane , że mi się nie chce a przede wszystkim, że są jakieś przeszkody, analizowanie sprawy , rozkładanie problemu na części, dyskusje i może akutarat się uda i ktoś inny złapie sprawę i ją załatwi, wykona. A my ponownie mamy z głowy.

Taka postawa to super rozwiazanie dla nic nie chcących, w myśl bo mi się nie chce. Słyszę jednak głosy, że ja bardzo chętnie ale…i tutaj szereg usprawiedliwień własnego lenistwa lub zasłaniania się bo muszę przygotować obiad, pójść do garażu, nie mam czasu, muszę to i tamto.

Tak, ja tak to nazywam. Lenistwo.

Wiele można zrobić, odkryć, osiągnąć przy odrobinie chęci. Wystarczy zdecydować, że się chce. A żeby się chciało wystarczy znaleźć motywację, zainteresowanie a przede wszystkim zdecydować, że to jest właśnie niezbędnie mi potrzebne. Jeśli nawet coś przewrócimy do góry nogami, warto. Dla siebie zawsze warto.

Nie trzeba obwiniać braku własnych chęci innych ludzi, bo oni to , bo oni tamto i mi się też nie chce. Satysfakcja z podjęcia decyzji ( złej, dobrej czas pokaże) daje natychmiastową ulgę i zadowolenie, że to mamy za sobą, że sami zdecydowaliśmy i wybraliśmy.

Żeby się chciało to trzeba wiedzieć co dla nas jest najważniejsze. Trudno to wybrać. Praca, miłość, zdrowie, przyjaźń, rodzina, podróże, pasje. Według wybranych ( znowu wybory) spraw zaczynamy żyć. I będzie nam się chciało , bo sami dokonamy wyboru kolejności spraw których nam się chce. Sami weźmiemy odpowiedzialność za siebie. Spełnimy marzenia i ciągle będzie nam się chciało, bez względu na wszystko. Bo to my decydujemy jak żyć, działać, myśleć, budować. Sami sobie budujemy życie i nawet jeśli jest zależne od innych ( a jest ) mamy na to wpływ i możemy decydować.

Chcę mi się…wybierać, decydować…

Pozdrawiam 

Wanda 

P.S. Adres strony Akademii:

www.nowosolska-akademia-rozwoju3.webnode.pl

 

 

Wyobraźnia

sierpień 20th, 2011

“Wyobraźnia”.

Mam kłopot i tak na prawdę to trochę śmiesznie się czuje. Otóż, rozmowy przy filiżance kawy w takiej formie są właściwie monologiem. Na dodatek mnogość tematów kłębi mi się w głowie i liczę na to,że w jakiś sposób mimo wszystko zachęcam Was do takiej “rozmowy”. Wyobrażam sobie taką rozmowę a zapach kawy jest bez wyobrażania. Róbcie sobie kawę, poczytajcie i niech będzie to nasza rozmowa przy filiżane kawy.

Lipiec nie rozpieszczał nas słońcem. Jednak od czego wyobraźnia. Głupio? Nie. Różne przenośnie mówia o słońcu w sercu, w głowie, w oczach…Ja takie słońce miałam w około siebie na moich wakacjach. Zdziwicie sie w jaki sposób. Otóż poprzez spotkanych ludzi z ich słonecznymi obliczami. Kolejna przenośnia. Spotykamy sie od lat w tym samym miejscu, w tym samym miesiącu a jednak tym razem było zupełnie inaczej. Nie dociekam dlaczego ale powiem tylko,że patrzyłam na nich inaczej.

Grupa blisko 20 rodzin wspólnie spędzała czas na wszystkim co dawało radość i ruch. Dorośli wymyślali zajęcia dla dzieci a dzieci wymyślały zajęcia dla dorosłych. Tych pierwszych zajęć było więcej. Mieliśmy przy tym sporo radości a i nauka płyneła z nich solidna. Dość powiedzieć , że chyba zapomniane podchody i dwa ognie były na porządku dziennym zajęć obozowych. Bo był to obóz , powiedzmy rodzinny, przypadkowo zbudowany około 25 lat temu. Rozumiecie, że pokoleniowy i nic nie wskazuje aby miało się to zmienić. Rozrasta się o kolejne dzieci, żony, ciocie i wujków (tych przyszywanych szczególnie), dziadków, itd.Pasowanie na członka obozu to taplanie się w błocie z kałuży ( lipiec takich kałuż dał nam sporo) czołaganie po liściach a następnie ogólna kąpiel w jeziorze. Na zakończenie chodzenie po ogniu ( tutaj za ogień robiły szyszki ) z zasłonietymi oczami. Wszystkie nasze dzieci (3-17 lat) bawiły się setnie natomiast pasowanie starszyzny nie doszło do skutku. Starszyzna zajęła się przygotowaniami do turnieju piłki siatkowej. Przyznam wyczerpujacym z uwagi na znaczne ilości wyjątkowych potraw, przygotowywanych z wakacyjną fantazją. Turniej odbył się między przyległymi polami biwakowymi no i oczywiście moje pole wygrało. Dlaczego oczywiście?.

Bo zawsze mamy najlepiej zgraną i przygotowaną drużynę. Kibicujemy z entuzjazmem i zawsze w przebraniu. Tym razem ( każdego lata inny temat przewodni) były to stroje wysoce sylwestrowe, łącznie z maskami karnawałowymi. Walka była zacięta a zabawa taneczna drużyn po turnieju wciągnęła do tańca wszystkich mieszkańców przyległych biwaków.

Właśnie w tym roku dostrzegłam, zbudowaną przez tyle lat rodzinną atmosferę. Bo to nie tylko zabawy. To również dolanie komuś do kubka gorącej wody, bo zabrakło. Opatrzenie skaleczonej stopy a właśnie ktoś ma tylko wodę utlenioną a plasterka brak. Dorzucenie kilku ząbek czosnku do wspólnej sałatki, jako eksperyment kulinarny. Ustawienie na tyczce anteny i wspólne ogladanie prognozy podgody, tylko na ten program obraz nabierał wyrazistości. Na pozostałe szkoda było czasu. Pomoc przy układaniu ogniska a nade wszystko wspólne kibicowanie łowienia i wyciagania podnierakiem szczupaka ( 7 kg bez głowy ) i wspólne konsumowanie zdobyczy. Ile śmiechu i ciekawych wakacyjnych komentarzy…Obserwowanie zaskrońców i szerszeni. Pierwsze pełzają, drugie fruwają. Wypuszczanie wody z kałuż na drodze dojazdowej do pola, ocenianie zebranych grzybów i wspólny bigos w kociołku na łańcuchach nad ogniskiem i wiele innych rzeczy.

Wyobraźnia i słoneczne oblicza spotkanych, spotykanych od lat tych samych ludzi , mimo braku słońca-planety dała mi w efekcie wspaniały urlop. Te zachody słońca, te trzciniaki ( ptaki z rodzaju szpakowatych) gacki i komary , chociaż te ostatnie nie koniecznie. Piękne wakacyjne chwile. Mam nadzieję, że przy odrobinie wyobraźni była to rozmowa przy filiżance kawy.

Pozdrawiam

Wanda

Nowosolska Akademia Rozwoju

styczeń 11th, 2011

Nowosolska Akademia Rozwoju działa już od 16 lutego 2011r. Wszystkie formalności zwiazane z powołaniem Stowarzyszenia Nowosolska Akademia Rozwoju mamy za sobą i spieszę poinformować, że  rozpoczynamy  wybór tematów zajęć, wykładów i warsztatów oraz kadry dydaktycznej. Budujemy równocześnie stronę internetową a naszą siedzibą jest, dzięki uprzejmości Dyrekcji Gimnazjum nr.3 im.Henryka Sienkiewicza w Nowej Soli.

Spotykamy się raz w miesiącu i skupiamy się na przygotowaniu inauguracji Roku Twórczego Rozwoju, którą planujemy we wrześniu 2011r. Grupa założycielska NAR w liczbie 15 osób podzieliła się zadaniami. Każdy odpowiada za inne zadanie a w efekcie stworzymy ciekawą ofertę dla chętnych osób chcących wziąć udział w zajęciach Nowosolskiej Akademii Rozwoju.

Udało nam się podjąć współpracę w zakresie organizacji koncertów, występów, pokazów i spotkań okazjonalnych z “Kaflowy Rock Cafe” w Nowej Soli. Dalsze działania NAR to nawiązanie kontaktów w działającymi w mieście organizacjami i stowarzyszeniami w szerokim zakresie tematycznym.

Bliższe informacje o możliwości współpracy i udziału w Stowarzyszeniu Nowosolska Akademia Rozwoju pod nr.tel. 666 397 974 lub e-mail: wandaas@wp.pl 

Pozdrawiam

Wanda

2011-Rozmowy przy filiżance kawy…

grudzień 27th, 2010

 Wyświetl szczegóły2011….Witam ciepło przy filiżance kawy i jak to bywa na początku nowego roku robię postanowienia.

Poddaje się temu bez oporu i nawet z pewną radością. Będę miała poczucie spełnienie obowiązku wobec siebie i tradycji robienia noworocznych postanowień.

Po pierwsze kończę z dietami cud.

Mam wiele radości i nadziei zaczynając dietę, jednocześnie wiele niepewność i rozterek w czasie jej trwania. Ciągłe liczenie kalorii, czuwanie czy posiłek jest prawidłowo skomponowany, zasada odpowiedniego łączenia produktów. Wybieranie chudych produktów i odpowiednich składników posiłku diety właśnie przeprowadzanej, uf…jakże męczące.

Radość z jedzenia w ogóle daje tak dużo radości, że moje liczenie kalorii jest po prostu zbędne. Doznania duchowe są w tym momencie ważniejsze od moich „oponek” w talii.

Lustro od teraz staje się moim przyjacielem!.

Po drugie będę wyspana.

Najmilsza chwila dnia to ta, kiedy kładę się do łóżka. Sześć godzin snu to norma a czy nie stać mnie na to? Stać ! I to właśnie ofiaruję swojemu ciału w nowym roku. Zobaczcie , po nieprzespanej nocy dzień jest do niczego. Myśli ulatują, brak koncentracji, z prędkością kosmiczną byle sprawa wyprowadza nas z równowagi, brak obiektywnej oceny zdarzeń, łapiemy mandat, teściowa jest bardziej brzydsza, mąż bardziej niedomyślny, dzieci jakoś wyjątkowo rozwrzeszczane, komputer wolno pracuje itd.,itd. Jeszcze jedno, w czasie snu zmarszczki podlegają nocnemu prasowaniu. Takie ekologiczne „żelazko”. Zaprzyjaźniam się z nim. Prasowania w rozumieniu deski do prasowania i pozostałych rzeczy temu towarzyszących nie lubię i bardzo chętnie zamienię na rozmowę.

Po trzecie zacznę się uczyć…odpoczywania.

Naukę w rozumieniu szkoła zakończyłam jakiś czas temu a odpoczywania chcę się nauczyć. Nie umiem tak do końca wartościowo odpoczywać. Kilka dni urlopu zawsze pozostawiałam na rok następny. Miałam tak , że pracowałam dając z siebie wszystko a wypoczynek odkładałam na tzw. później. Odpoczywać też trzeba umieć. No powiedzmy książka, działka, kosmetyczka, plaża, las, kobiece spotkanie…

Nauka odpoczywania to również umiejętność wyboru rzeczy ważnych i ważniejszych do szybkiego lub późniejszego załatwienia. Nie chcę wychodzić z siebie, ale chcę pogrążyć się w ulubionych czynnościach i poczuć, że tu i teraz właśnie to jest najważniejsze.

Postanowienie końcowe, choć nie ostatnie. Zostają jeszcze słynne postanowienia „ ale teraz już na pewno od następnego poniedziałku”.

Postanawiam w Nowym Roku 2011 wszystkie postanowienia zrealizować , również te nie wymienione, czego i Wam serdecznie życzę.

Pozdrawiam

Wanda