Ratowanie Deptaka
W tej kwestii panuje kompletne pomieszanie. Winę za to ponoszą niezbyt rozgarnięci dziennikarze. Chodzi o to, że niezwykle złożony problem jakim jest umieranie starówek w wielu miastach starają się oni sprowadzić do prostego równania. Żadają jasnych i prostych odpowiedzi i nie potrafią zrozumić wielowatkowości problemów.
Dobrze to objaśniał Krzysztof Nawratek na spotkaniu z dziennikarzami w BWA. Wśród wielu istotnych uwag zgłosił dwie bodaj najistotniejsza dla sprawy Deptaka. Po pierwsze trzeba przestać walczyć z galeriami handlowymi. Nikt nigdzie tej walki nie wygrał i zapewne w Zielonej Górze władza z Focus Mallem nie wygra. Po drugie trzeba nie tylko zweryfikować wiele tez dotyczących przyczyn upadku Deptaka ale wogóle zredefiniować funkcje miast. Wspólczesny świat, jego globalna gospodarka calkowicie zmienia tradycyjne funkcje miast. Zielona Góra także podlega tym procesom. Zanim zatem zabierzemy się za Deptak trzeba zabrać się za określenie czego oczekujemy od miasta Zielona Góra. Jakie finkcje chcemy jej przypisać a jakich sie pozbyć.
Niestety ledwo Krzysztof Nawratek zapytał o pytania, padło z miejsca :Jakie rozwiązania przewidziałby Pan dla miasta, tak na szybko?”. I na próżno Krzysztof Nawratek zastrzegał się, tłumaczył, wyjaśniał, bo dziennikarze chcieli jakiegoś ładnie brzmiącego pomysłu na poprawę czegoś co jeszcze nie zostało zdefiniowane.
Podobnie na spotkaniu w Rutuszu podczas komisji. Debata była w istocie wymiana poglądów, nie prowadzącą do jakichkolwiek rozwiązań, ale już w mediach pojawiły się rzucone przez dyrektora Jagiełowicza z MOSiR’u możliwości jakimi dysponuje jako imprezy jakie będą się wokół Ratusza działy.
Tymczasem prace komisji mają trwać do czerwca 2012 roku i dopiero wtedy moga pojawić się realne propozycje, które zapewne będą debatowane przez Radę. Zależy się także spodziewać konsultacji społecznych. A i wtedy wszystko zależeć będzie od woli Praztdenta i tego na co zezwoli mu budżet.


W ramach Nocy Muzeów udało mi się odwiedzić kilka miejsc. Zaczęłam od Festiwalu Wysokich Temperatur przy wydziale ceramiki i szkła ASP. Były pokazy pieców do wypalania gliny, dmuchanie szkła i masa innych zajęć (niestety) w większości dla najmłodszych. Oczywiście był też kiermasz prac studenckich, co by żacy (a przyszli artyści wielkiego formatu) trochę wzmocnili swój budżet. Podobał mi się sam klimat niedużego zresztą wydziału. Na korytarzach stoją rzeźby, sztalugi i wszystko jest jakieś takie magiczne (chociaż podobno panuje tam ogromna rywalizacja). Zupełnie inaczej jest w Chinach. Na wykładzie pana-ceramika dowiedziałam się, że w Królestwie Porcelany uczelnie artystyczne są niczym ogromne manufaktury, doskonale wyposażone i monumentalne.
