Posts Tagged ‘asystentka’

Feminizm w natarciu

czwartek, maj 28th, 2009

Pozycja sekretarki, jak wszystko we współczesnym świecie, może być obiektem feministycznej propagandy. Bo jak odbierać tego typu deklaracje.“Faktycznie, coraz częściej muszą zajmować się domowymi sprawami szefa i niektóre mogą odbierać to jako coś upokarzającego” – zauważa pewna wykładowczyni w szkole dla sekretarek. “Nie uważam, że sekretarka w ogóle nie powinna pomagać przełożonemu w takich kwestiach – mówi specjalistka z firmy konsultingowej. – Przecież reprezentantki tego zawodu są dziś przede wszystkim wysoko wykwalifikowanymi asystentkami mającymi coraz więcej obowiązków i autonomii. Są kimś w rodzaju prawej ręki szefa”.Jakże typowa postawa. Nie bardzo wiadomo, kim taka sekretarko-asystentka jest. Bo skoro prawą ręką, to nie głową. A ręka robi to, co każe głowa. Ja uważam, że jeśli chce się rządzić to trzeba założyć własną firmę.

Wyzwania technologiczne

poniedziałek, maj 18th, 2009

O pracy sekretariatu i o funkcji sekretarki decyduje przede wszystkim technologia biurowa. Dlatego nie sposób zadekretować zadania, a co za tym idzie nazwy, jakie nadaje się sekretarce. Ja wyznaję w pracy priorytet emocji jako kompasu. To one powinny nam wskazać, jaki stopień kompetencyjnej „przerzutki” musimy włączyć. Z jakich zadań lekko się wycofywać, a jakie, mimo niekompetencji, „brać” na siebie. Trzeba się nastawić, że jedne nasze kompetencje się już zużyły, a inne wymagają ciągłego doskonalenia.  I to nie nasze „widzimisię”, albo „uczone” teksty rozmaitych poradników mają decydować, jakie kompetencje są nam potrzebne, ale praktyka. A tą ustala szef i technologia. Jeśli tego nie akceptujemy trzeba zmienić jedno i drugie. Nie ma wyjścia. Bo jak w powiedzeniu - nie ma się co kopać z koniem, czyli szefem.

Zmieniające się granice

poniedziałek, maj 11th, 2009

sekretarkaStandardowa sekretarka odeszła do lamusa. Asystentka to wedle mnie nieco przemądrzała osoba udająca kogoś, kim nie jest, a więc szefa bis. Stosują pomysł podany wyżej, mogę zaproponować, że asystentka to ktoś bardziej nastawiony na zadanie, na efektywność, a więc i po części, z racji unikania kobiecych „sposobów” na szefów, typ bardziej męski. Podczas kiedy sekretarka to ktoś nieco rezygnujący z agresywnego intelektualizowania i umiejący emocjonalnie dostosować się do sytuacji, a więc do wymagań, czy oczekiwań szefa. Może to wynika z mojego temperamentu, ale uważam, że męskie „przywództwo” nie jest złe, a sekretarka nie ma być drugim szefem, ale raczej jego dopełnieniem. Żeńskim dopełnieniem. Niech on sobie będzie intelektualny i racjonalny. Ja lubię swoje emocjonalne talenty, które doskonale mogą się wpasować w rozmaite pola współpracy z szefem.

Cztery rodzaje sekretarek

piątek, maj 8th, 2009

sekretarkaZgodnie z powyższą systematyką mamy cztery typy sekretarek. Pierwszy – sekretarka nastawiona na zadania, a więc racjonalna, profesjonalna, odrzucające emocje jako narzędzie pracy, nie budująca dobrych relacji z innymi ludźmi. Rzetelna ale zimna. Drugim typem jest jej emocjonalna alternatywa, a więc osoba dbająca o dobry nastrój szefa, a także w całej firmie. Ceniąca dobrą, bezkonfliktową atmosferę. Nie trzymająca się sztywnych procedur, ale za to improwizująca i dopasowująca się do emocjonalnych potrzeb innych. Nawet kosztem wydajności i obowiązujących procedur. Trzecim typem jest sekretarka zarówno niekompetentna i niemiła. Bazuje na układach z szefem i pasuje idealnie do żartów o sekretarkach. Takie spotykamy w wielu miejscach, próbując coś załatwić. Stają nam na drodze, rozładowują na nas swoje kompleksy. I wreszcie czwarty rodzaj. Sekretarka robokop. Ideał poszukiwany przez większość męskich szowinistów. Sekretarka połączenie dobrej wróżki z bajki o Kopciuszku z młotem pneumatycznym zdolnym drążyć w betonie dziury.

Wydajność, czy atmosfera

poniedziałek, kwiecień 27th, 2009

sekretarkaDzisiaj trudno opisywać pracę sekretarki w konwencji katalogu czynności. Zakres obowiązków jest bowiem tak szeroki, że moim zdaniem mało mądre jest tworzenie zakresu obowiązków. Sensowne wydaje się jedynie oddzielenie pewnych sfer, a szczególnie osobistej od zawodowej, choć i to jest czasem trudne do uniknięcia. Bardzo przydana do opisu tej sytuacji jest siatka kompetencyjna Blacka, czyli systematyka oparta o dwie osie. Oś nastawienia na zadania i oś nastawienia na relacje, podobnie jak opisuje się umiejętności menedżerskie.  Sekretarka, co wynika z koncepcji zarządzania, jaką prezentuje szef, a po części także kultury firmy, może być osobą nastawioną na wydajność, albo osobą nastawioną na atmosferę. Bo niby czemu (tylko dlatego, że jesteśmy kobietami) mamy być i wydajne i miłe jednocześnie. Przecież ta zasada nie dotyczy mężczyzn.

Zmiany, zmiany, zmiany

środa, kwiecień 22nd, 2009

sekretarkaPraca u boku szefa, nie istotne czy wykonuje ją sekretarka czy asystentka, zależy nie od nazwy i zakresu obowiązków, ale od charakteru szefa. Trudno sobie wyobrazić, aby pracując wraz z szefem odmówić wykonania jakiegoś zadania powołując się na zakres obowiązków. Tak może zrobić każdy pracownik w firmie, za wyjątkiem sekretarki. Musimy być gotowe do nowych zadań, niepisanych zasad, a nasza elastyczność musi być gotowa do sprostania nieoczekiwanym sytuacjom. Z drugiej strony nasz zawód podlega zmianom technologii biurowych i komunikacyjnych. Zniknął czajnik i telex. Niewielu pamięta o maszynach do pisania. Komputer i internet króluje w sekretariacie, a telefon komórkowy dominuje w kontaktach szefa z partnerami i klientami. Zmienia się zatem zakres czynności pracy sekretarki. Brzmi to jak banał, a jednak pisze się o tym jak o czymś nadzwyczajnym. Stąd rozmaite asystentki i office menegerki. Sztuczne podziały, a nawet zawodowe kasty. Podział na te „lepsze” – asystentki i te „gorsze” - sekretarki.

Sekretarka czy asystentka

poniedziałek, kwiecień 20th, 2009

sekretarka…a może office menager. Przyznam się, że mam pewien dystans do tego, co ludzie, najczęściej mężczyźni, piszą o kobietach kierujących pracą w sekretariacie. Wynika to z mojego doświadczenia, które nie otarło się o „wielki świat” biznesu. Dostrzegam w tym, co się pisze i mówi o sekretarkach i asystentach, styl zbliżony to tego, w jakim młodzi mężczyźni rozmawiają o swoich samochodach. Górę w takich popisach bierze pozór, udawanie, „czarodziejskie” nazwy. Moje młodsze koleżanki zdaje się popadły w taka samą manierę. Wystarczy poczytać rozmaite internetowe fora. Tam niezmiernie trudno znaleźć polskie nazwy zawodów, dominują anglojęzyczne. Jest w tym wszystkim atmosfera wyścigu szczurów, do której wkręciłyśmy się, nie zauważając, że to raczej świat męski.