Truskawkowy “kop”

sierpień 4th, 2011

truskawki, bromelina 

To wbrew naszym przyzwyczajeniom ale może warto je zmienić. Zacznij dzień od zjedzenia samych truskawek. Koniecznie zaraz po wstaniu z łóżka. Dopiero potem zrób poranną toaletę i po 20 minutach zasiądź do lekkiego śniadania. Truskawki mają dość słabą koncentrację cukru i w mniejszym stopniu ulegają fermentacji w żołądku. Podobnie rzecz ma się z malinami, jeżynami, porzeczkami i czarnymi jagodami kedy się je spożywa po posiłku. Generalnie kłopot polega na tym, że trawienie owoców zaczyna się już w ustach, a kończy w jelicie cienkim. Kiedy owoce są podawane jako deser, w żołądku blokują je trawione najpierw białka i tłuszcze. Stają się przez to mniej pożyteczne dla organzmu.

Truskawki są “wysokooktanowym paliwem” i organizm będzie po ich zjedzeniu funkcjonował znakomicie. Fruktoza, wchłaniana w jelitach, jest natychmiast przekształcana przez wątrobę w glukozę - bez udziału insuliny, co czyni ją źródłem “szybkiej energii”. Dlatego właśnie ludziom, którzy zaraz po przebudzeniu nie mogą dojść do siebie, lepiej służy solidna porcja zmiksowanych truskawek, niż mocna kawa. Fruktoza jest o 50% słodsza od cukru stołowego! Ta dawka owocowej energii zmobilizuje twój umysł i ciało, poprawi także samopoczucie równie skutecznie jak słodki rogalik. Dodatkowym prezentem, jaki ofiarują ci truskawki, zjedzone na śniadanie, będzie potas, wpływający na jasność i precyzję myślenia. O wybornym smaku dojrzewających w pełnym słońcu truskawek, przekonywać smakoszy nie trzeba. Jeśli masz ochotę na coś słodkiego nie bój się, że twoje starania w walce o zgrabną figurę legną w gruzach. Porcja truskawek na czczo jest najhojniejszym prezentem, jaki możesz sobie zafundować. Dzięki enzymom spalającym tłuszcz i wysokiemu poziomowi składników odżywczych, te soczyste, czerwone owoce przygotowują organizm do szybkiego trawienia. Dlaczego? Co się dzieje? Na arenę wkracza niezwykła substancja, bromelina, enzym rozkładający białka. Od czasu jej odkrycia w 1957 roku, ciągle pojawiają się nowe publikacje na temat jej różnorodnych zastosowań w medycynie i znaczenia dla zachowania zdrowia. Wiadomo, że może pomagać w rozpuszczaniu skrzepów krwi i być przydatna w leczeniu choroby wieńcowej serca. Dietetycy przepisują bromelinę pacjentom, którzy mają trudności z trawieniem białek lub muszą obniżyć wagę ciała.

Trucizna z napisem “light”

lipiec 10th, 2011

produkty lightLight – niezdrowa pułapka Straszenie to część marketingu stosowanego przez producentów żywności. Straszą nas cukrem, tłuszczem, cholesterolem. Boimy się i dlatego dzięki napisowi “light” na produkcie nie dosyć, że można więcej zarobić to jeszcze wmówić, że jest zdrowszy. Jaka jest prawda o „light”? Znalazlem w tej sprawie tekst na Onecie, rozmowę z dietetyczką (Katarzyna Bukol-Krawczyk). Może warto dowiedzieć się od niej co sądzi o produktach “light” i zamieszaniu wokół nich.

Po pierwsze nie mają wcale mniej kalorii, za to liczne dodatki o nieznanych nazwach i nieznanych skutkach. Zgodnie z przepisami UE, określenia „light” używa się stosunku do produktu, którego całkowita kaloryczność została obniżona przynajmniej o 30% w porównaniu z jego „tradycyjnym” odpowiednikiem. Dotyczyć to może zmniejszonej zawartości tłuszczu, cukru, jednego i drugiego składnika, ale również i białka. Jednak w Polsce producenci umieszczając na etykietach hasła o obniżonej kaloryczności, nie przestrzegają tej reguły. Często także w produkcie oznaczonym jako light eliminuje się jedne składniki (cukier, tłuszcz), jednocześnie zastępując je innymi, aby produkt nadal był smaczny i miał odpowiednią konsystencję. Co prawda te dodatki “ratujące” smak i konsystencję wymienione są na etykietce, ale większości nazw w składzie produktu przeciętny klient nie zna.

Warto zrozumieć, że w produktach o mniejszej zawartości tłuszczu, bo rzekomo szkodzi, są jego zamienniki w postaci wypełniaczy którymi są: skrobia modyfikowana, pektyny, guma guar, mączka chleba świętojańskiego (skrobia modyfikowana to nic innego jak mąka ziemniaczana). Aby pozbawiony zwykłego cukru produkt smakował potrzebny jest słodzik: aspartam lub ksylitolem. O tym jak one nam szkodzą zobacz filmik: http://www.youtube.com/watch?v=qiT7VwYZ8Sc .

produkty lightPułapką jest także i to, że po zjedzeniu produktu „light” znacznie szybciej czujemy głód. Tak więc sięganie po produkty „light” powoduje, że jemy je znacznie częściej. Sumarycznie, z punktu widzenia kaloryczności, je się więcej. Moda na mleko 0% także jest szkodliwa. Watpliwa jest w ogóle wartość odżywcza krowiego mleka, zaś mleko 0% to praktycznie woda. Poza niewielką ilością białka nie ma już w nim żadnych witamin, które rozpuszczalne są w tłuszczach. Mleko „prosto od krowy” zawiera 5% tłuszczu, to 3,2%, choć odtłuszczone, określa się jako „pełne”. Mleko 2% traktuje się jako to o obniżonej kaloryczności. Poniżej tej wartości mleko, można powiedzieć, nie jest mlekiem. W przypadku serów białych sprawa wygląda trochę inaczej. Generalnie sery dobrze znoszą odtłuszczanie do 5%, dlatego najlepiej postawić na te określane jako „półtłuste”. Sery chude to preparat który udaje ser dzięki dodatkom. Podobnie olej „bez cholesterolu” to manipulacja. Olej jest produktem roślinnym, a cholesterol występuje w produktach pochodzenia zwierzęcego. Cola light, owszem, ma mało kalorii, ale na nasze dalsze przemiany metaboliczne wpływa gorzej ponieważ może bardziej stymuluje wzrost poziomu insuliny we krwi niż cola zwykła. Amerykanie, którzy byli pionierami w słodzeniu sztucznym cukrem i dziś używają go najwięcej, tyją coraz bardziej.

I na koniec w kwestii cukru. Niezależnie, czy jest on biały, czy brązowy, to ten sam produkt. Nie szukajmy w cukrze mnerałów. One są w warzywach i owocach. Jeśli już mamy ochotę na słodycze, jedzmy te prawdziwe. Najlepiej z dużą ilością kakao. Dodawana miazga kakaowa nie jest zła, o ile jest naturalna, czyli z kakao. Problemem jest rodzaj używanego tłuszczu. W składzie czekolad często można zauważyć dość enigmatyczne określenie: zawiera tłuszcz roślinny. Z tym, że powinien byc kakaowy a nie palmowy. Tłuszcz palmowy to „roślinny smalec” bardzo podnoszący zły cholesterol. Zjedzenie czegoś słodkiego podnosi poziom serotoniny we krwi. Następuje uspokojenie mózgu, poprawia się humor, czujemy się bardziej zrelaksowani. Słodycze dobrze na nas działają. Jednak poziom serotoniny możemy podnieść sobie także w inny sposób, poprzez: uprawianie sportów, stosowanie różnych technik relaksacyjnych.

Jeśli już koniecznie mamy apetyt na słodkie to korzystajmy z owoców jako naturalnych słodzików.

Zielona herbata stare remedium

maj 21st, 2011

To, że należy pić zieloną herbatę wiadomo od tysiącleci. Jeśli nie w Polsce to na pewno w Chinach. Współcześnie badacze wciąż potwierdzają korzyści dla zdrowia jakie daje jej picie. Naukowcy twierdzą, że pegularne picie zielonej herbaty chroni mózg przed Alzheimerem i innymi formami starczej demencji w czasopiśmie “Phytomedicine”.

Inną odkrytą zaletą herbaty jest ochrona organizmu przed chorobą nowotworową. Popdobno zielona herbata spowalnia rozrastanie się komórek rakowych. Wzmiankowane badania naukowców z uniwersytetu w Newcastle prowadzone we współpracy ze szkockim instytutem badań nad uprawami zbóż z Dundee miały na celu sprawdzenie, czy zdrowotne właściwości zielonej herbaty zaobserwowane po jej świeżym zaparzeniu działają po jej przetrawieniu przez organizm. Wynik okazał się pozytywny. 

Jak stwierdzili naukowcy organizm przyswaja sobie zieloną herbatę dzięki enzymom w jelicie. Substancje chemiczne wytwarzane w procesie trawienia są znacznie bardziej skuteczne niż zielona herbata w nieprzetrawionej postaci. Wcześniejsze badania wykazały, iż polifenole tj organiczne związki z grupy fenoli występujące w czarnej i zielonej herbacie wiążą się z toksycznymi składnikami chroniąc komórki mózgowe. Po wchłonięciu przez organizm polifenole rozkładają się wytwarzając mieszankę związków pozytywnie działających na organizmm. Dwa związki odgrywają istotną rolę w rozwoju Alzheimera: nadtlenek wodoru - nieorganiczny związek z grupy nadtlenków i białko znane jako beta-amyloid. Tymczasem wiele polifenoli wykazuje silne działanie przeciwutleniające i zmniejsza ryzyko wystąpienia różnych chorób.

Zima, czas na seler

marzec 3rd, 2011

seler, afrodyzjakZima zgodnie z naturalną koncepcją dietetyczną jest czasem jedzenia korzeniowych części roślin. Jednym z takich dostępnych zimą pokarmów powinien być korzeń, a raczej bulwa seleru. Najczęściej wchodzi w skład tzw włoszczyzny i używa się go najczęściej do gotowania wywarów lub jako dodatek do zup. Jednak znakomicie nadaje się na surówki. Tym bardziej, że ma sporo leczniczych i kosmetycznych właściwości. W medycynie tradycyjnej uważany za afrodyzjak, szczególnie wspomagający w tym względzie panów. Seler znany był od zamierzchłych czasów. Pochodzi z rejonów nadmorskich południowej Europy i z Azji. Starożytni Egipcjanie uważali seler za roślinę symbolizującą smutek i śmierć.
Przekazy pisane wspominają o jego uprawie na terenach niemieckich jeszcze w pierwszym tysiącleciu naszej ery. W epoce Odrodzenia bulwy selerów kwaszono, a liście przyrządzano tak jak szpinak lub dodawano do gotowanych ryb. Do Polski przywędrował prawdopodobnie znacznie później. Jego udokumentowane spożywanie rejestrowane jest dopiero  w czasach Anny Wazówny. Nosił wtedy nazwę opich.

Seler w kuchni tradycyjnej uważany za afrodyzjak. Dzięki zawartości potasu, apiolu i sparaginy wzmaga popęd płciowy. O tych właściwościach selera pisali w XVI wieku Weinamnn i Haller. Dla wzmocnienie erotycznego działania przyrządzano z selera sok, napar, olejek i nalewki selerowe. Wierzono, że najsilniej działają wyciągi z nasion selera. Preparaty z selera rozszerzają naczynia krwionośne, wzmagają ukrwienie nerek i narządów płciowych. W efekcie zwiększają wrażliwość stref erogennych, co z kolei nasila … sprawdźcie zresztą sami. Preparaty z selera te zwiększają nie tylko libido. Działają równocześnie przeciwnerwicowo. Według starozytnych przepisów, aby przygotować nalewkę z rozdrobnionych suchych lub świeżych owoców selera trzeba namoczyć je w ciepłym, 40% alkoholu i tak przechowywać przez co najmniej tydzień. (1 porcja owoców na 5 porcji alkoholu). Aby nalewka dobrze  zadaiałała trzeba zażywać po ok. 20 ml na pół godziny przed miłosnymi igraszkami.
Seler jest doskonały także podczas diet odchudzających. Jego niska kaloryczność i spora zawartość błonnika doskonale pasują do wymogów takiego trybu żywienia. Można go przyrządzić na wiele sposobów, więc nie będą to nudne posiłki. Seler pokrojony w plastry można smażyć. Pocięty w słupki doskonale będzie udawał frytki. Seler z dodatkiem orzechów i np. brzoskwiń z puszki, doprawiony jogurtem, to bardzo wykwintna surówka. Błonnik wypełnia żołądek, co powoduje dłuższe okresy nieodczuwania głodu, a gdy już dotrze do jelit, ułatwia ich „wyczyszczenie”. Ja osobiście polecam tarty seler z jabłkiem i utartym świeżym imbirem (poprzedni post). Kilka rodzynek i nieco orzechów włoskich także nie zawadzi.

Niedoceniany imbir

styczeń 23rd, 2011

imbir Imbir lekarski to jedna z najstarszych uprawnych roślin leczniczych i przyprawowych. Właściwości lecznicze imbiru opisuje jedna z najstarszych chińskich ksiąg medycznych z około 2700 r. p. n. e. Imbir należał do najwartościowszych surowców leczniczych w starożytnej medycynie indyjskiej, tybetańskiej i chińskiej.  W najstarszym zielniku Chin, autorstwa Shen-Nunga, pochodzącym z około 2800 r. przed Chr., imbir zaliczony został do leków klasy drugiej, „o funkcjach ministerskich”. Do tej klasy należało 120 ziół łagodzących ciężkie choroby. Poza zastosowaniem w lecznictwie, imbir to cenna przyprawa i ważny składnik potraw kuchni chińskiej. W czasach starożytnych znany był w całym basenie Morza Śródziemnego. Wchodził w skład sławnej odtrutki Mitrydatesa, króla Pontu. Dioskurides w swych pismach wspomina, że imbir przywożono do Rzymu „w syropie, w naczyniach glinianych” i stosowano jako lek żołądkowy. Europa wieków średnich poznała ten surowiec dzięki arabskiemu lekarzowi Awicennie, który opisał działanie lecznicze imbiru w Kanonie medycyny. W XVI w. Marco Polo, jako pierwszy Europejczyk podróżujący po Azji, oglądał uprawy imbiru w Chinach, później surowiec znalazł się w stałym obrocie handlowym w całej Europie. Był jednym ze składników leku zalecanego przeciw zarazie morowej, za panowania Henryka VIII w Anglii. Naukowy opis rośliny, wykonany przez angielskiego botanika Wiliama Roscoe, i nazwa łacińska gatunku zingiber officinale pochodzą z przełomu XVIII i XIX w. W tym okresie powszechne stało się używanie imbiru jako przyprawy i surowca leczniczego. Ksiądz Kluk, znawca ziół, przypisywał imbirowi działanie wzmacniające i pobudzające. Krakowski lekarz Ignacy Czerwiakowski, w książce Botanika lekarska do wykładów (1861) pisał: „imbir należy do środków silnie pobudzających i rozgrzewających, a w mniejszych dawkach do wzmacniania żołądka i poprawiania trawienia”. Przez wiele dziesięcioleci stosowano imbir zgodnie z tymi wskazaniami. Nastał nawet okres, w którym prof. Jan Kazimierz Muszyński, w podręczniku farmakognozji z roku 1957, napisał: „obecnie w lecznictwie imbir bywa rzadko używany. Dawniej stosowano go jako lek pobudzający wydzielanie śliny i soku żołądkowego, zwłaszcza w bezsoczności. Jest natomiast powszechnie używany jako ostra przyprawa aromatyczna do mięsa i ciast. W ostatnim dwudziestopięcioleciu kłącze imbiru zostało na nowo odkryte jako cenny lek o wielokierunkowym działaniu. Stosowanie imbiru przez tysiące lat jako leku i przyprawy przez miliony ludzi bez działań niepożądanych i efektów teratogennych, to najlepszy dowód bezpieczeństwa i braku toksyczności. Istotne dla działania leczniczego imbiru są żywica, której zawiera 5-8% i olejek eteryczny. Olejek występujący w 0,25-3,3% to mieszanina seskwiterpenów (zingiberen, ar-kurkumenem, ß-bisabolen, ß-seskwifelandren, ?-farnezen) i monoterpenów (geranial, cytral B, linalol). Ostry smak kłączy imbiru zależy od składników żywicy - fenyloalkanów: są to gingerole, wśród których przeważa 6-gingerol, i bardziej ostre, ale występujące w mniejszej ilości szogaole, zawarte głównie w surowcu podsuszonym jako produkty odwodnienia łatwo ulegających degradacji w wyższej temperaturze gingeroli. Surowy imbir zawiera jeszcze około 9% lipidów i glikolipidów oraz diterpenowe galanolaktony i zawierające grupy siarkowe kwasy. Jak i na co działa imbir dowiesz się tutaj [pobierz w pdf].

Lek na raka może jest znany od dawna?

grudzień 5th, 2010

Biochemik Ernst Krebs 50 lat temu zidentyfikował i wyodrębnił witaminę B 17. On i jego współpracownicy zaatakowani zostali wściekle przez AMA ( American Medical Association) i międzynarodowe kompanie farmaceutyczne przypuszczalnie dlatego, że jako witamina produkowana z pestek moreli B 17 Laetrile nie mogła zostać opatentowana w celu dostarczania ogromnych profitów dla udziałowców. W 2000r owi “ szanowani” badacze medyczni w Londynie przyznali, że B 17 może zostać użyta do niszczenia rakowatych narośli. Warto zatem zapoznać się z raportem badawczym, napisanym w 1994 r. i opublikowany w 1995 r.

lekarstwo na raka

Występowanie “witaminy B17″

Pestki i nasiona owoców: jabłka, morele, wiśnie, nektaryny, brzoskwinie, gruszki, śliwki.

Fasole:bób (Vicia faba L.), ciecierzyca, soczewica (skiełkowana), fasola półksiężycowata, mung (skiełkowana), fasola ozdobna(Phaseolus coccineus).

Orzeszkach: gorzkie migdały, macadamia(podobne do laskowych), nerkowiec

Jagodach:niemal wszystkie dzikie jagody - jeżyny, aronia, żurawina błotnea, dziki bez (Sambucus L. ), maliny, truskaweki.

Nasionach: len, sezam, chia(Salvia hispanica)- czyli oleiste

Trawy: akacja (Acacia Mill.) , alfalfa (skiełkowana), wodnych trawach, sorgo alepejskie (Sorghum halepense (L.) Pers.), trojeść amerykańska (Asclepias syriaca), pszenica(trawa).

Ziarnach: kasz owsa, jęczmienia, brązowego ryżu, gryki, kasz,chia, lnu, prosa, żyta, wyki, pszenicy(jagody).

 

Profilaktyka czyli reguła oparta na doświadczeniu

Według dr Krebs, są zasady a by przyswoić dzienną dawkę “wit. B17″ którą można uzyskać poprzez jedną z dwóch następujących wskazówek:

Po pierwsze, zjadaj całą zawartość “wit. B17″, czyli owoce w całości (nasiona włącznie), ale nie jedz większej ilości nasion ponad te które były w całym zjedzonym owocu. Przykład: jeśli jeść dziennie trzy jabłka, nasiona w trzech jabłkach zawierają wystarczającą ilość “wit. B17″. Więc nie będziesz już musiał jeść dodatkowo pestek z jabłek.

Po drugie, jedno jądro pestki z brzoskwini lub moreli na ok 4,5 kg masy ciała uważa się za więcej niż wystarczająca ilość w profilaktyce raka, choć dokładna liczba może się różnić dla osoby z indywidualnym metabolizmem i nawykami żywieniowymi.

Na przykład, człowiek o masie 77kg może zużywać 17 jąder pestek moreli lub brzoskwini na dzień i przyjmować biologicznie rozsądne ilości “wit. B17″.

I dwie ważne uwagi: Oczywiście, możesz zjadać dużo czegokolwiek. Ale po zjedzeniu zbyt wielu jąder pestek lub nasion, można spodziewać się nieprzyjemnych skutków ubocznych. Ta naturalna żywność powinna być spożywana w racjonalnych ilościach (nie więcej niż 30 do 35 jąder pestek na dzień).

Również wysokie stężenia “wit. B-17″ otrzymywane są przez jedzenie naturalnych produktów spożywczych w ich surowym lub kiełkującym stadium. Nie oznacza to, że umiarkowane gotowanie i inne ingerowanie zniszczy zawartości “wit. B-17″. Na przykład, Żywność gotowana w temperaturze wystarczającej do przygotowania tradycyjnej chińskiej kolacji, nie niszczy zawartości “wit. B-17″.

źródło

Progesteron sojusznikiem kobiety

maj 29th, 2010

Badania doktora Lee wykazały, że progesteron ma wiele dodatnich właściwości: chroni kobiety przed rakiem macicy i piersi, przed guzami w piersiach, zapobiega chorobom serca, podnosi wilgotność skóry, dziala antydepresyjnie i wspaniale pomaga przy syndromie napięcia przedmenstrualnego. Tysiące kobiet donosiło, że poprzez stosowanie progesteronu zrzuciły zbędne kilogramy, mają więcej energii i podniosło się ich libido.

więcej

Innym ważnym czynnikiem jest zapobieganie osteoporozie: progesteron powoduje znaczne zwiększenie się gęstości kości: u pacjentek doktora Lee typowy był wzrost o 10% w pierwszym roku i 3-5% w następnych latach.

Automatycznie nasuwa się pytanie, dlaczego ten progesteron jest tak mało znany. Odpowiedź jest prosta: ponieważ przemysł farmaceutyczny nie może tu zgłosić patentu, ewentualne zyski są widocznie zbyt niskie.

Acetylocholina

listopad 16th, 2009

Acetylocholina to neurohormon pełniący rolę przekaźnika w układzie nerwowym. Jego rolą jest pobudzanie impulsów nerwowych. Obniża ciśnienie krwi, rozkurcza naczynia krwionośne, zwiększa wydzielanie gruczołów, pobudza perystaltykę przewodu pokarmowego itd.. Szybko ulega rozkładowi do choliny i kwasu octowego pod wpływem enzymów zwanych cholisterazami.

Cholina i stres

listopad 16th, 2009

Cholinę, niby witaminę, organizm ludzki produkje sam za pomocą kwasu foliowego, witaminy B12 i aminokwasów (metionina, seryna). Jednak nie zawsze są to ilości wystarczające i musimy je uzupełniać. Cholina nazywana witaminą ożywiającą umysł. Dzięki cholinie znajdującej się w mleku matki rozwija się mózg i cały system nerwowy noworodka. Podczas przemiany materii z choliny wytwarza się także acetylocholina (neuroprzekaźnik), która jest odpowiedzialna za prawidłowe funkcjonowanie mózgu i układu nerwowego. Dzięki temu jesteśmy w stanie skoncentrować się przy wytężonym działaniu i wykazać pomysłowością.

Razem z innymi substancjami cholina nie tylko ułatwia przenoszenie tłuszczów z wątroby do innych narządów, ale i wchłanianie tłuszczy w komórkach. Cholina razem z innymi związkami dba o zachowanie pożądanej lepkości krwi. Niedobór choliny powoduje, że cholesterol krąży we krwi, ale nie dociera do komórek.

Cholinę wykorzystuje się w leczeniu zaburzeń pracy układu nerwowego związanych z niskim poziomem acetylocholiny w mózgu (choroba Alzheimera, niezdolność do uczenia się, utrudnione uczenie się mowy i opóźnienie funkcji motorycznych).

Brak choliny sprawia, że już od czterdziestego roku życia, a nieraz nawet wcześniej, może nastąpić typowo starczy rozkład psychiczny, którego najbardziej charakterystyczne symptomy to zaniki pamięci oraz niezdolność do koncentracji. Niedawno udowodniono, że ludzie żyjący w ciągłym stresie psychicznym mogą potrzebują większej dawki choliny.

Chelaty i chelacja

listopad 16th, 2009

Substancje chelacyjne odznaczają się zdolnością do chemicznego wiązania się z metalami i minerałami w przyrodzie oraz w naszym organizmie. Niektóre substancje biologiczne tylko w postaci chelatu występują w przyrodzie i są przyswajane przez komórki, tkanki i narządy. Sama natura zna wiele takich związków. Należą do nich na przykład hemoglobina w naszej krwi oraz prawie identyczny w budowie roślinny chlorofil (stosowany aby uzyskać dużo lepsze wyniki badań morfologii krwi). Ich dwufunkcyjne dzialanie polega na tym, że “coś” mogą do komórek organizmu dostarczyć i “coś” mogą do siebie przyłączyć, a dalej  zabrać z powrotem. To pierwsze “coś”, to niezbędne do prawidłowego funkcjonowania organizmu substancje odżywcze, np. tlen, mikroelementy, witaminy i inne. Dla nich wiązek chelatowy jest idealnym nośnikiem.
To drugie “coś”, to szkodliwe dla organizmu jony metali ciężkich, np. ołowiu, rtęci, kadmu, baru, arsenu, talu.

Komórki nieustannie potrzebują związków chelatowych, by mogły w nich zachodzić prawidłowe reakcje. A zachodzi ich mnóstwo - w każdej komórce 100 000 enzymów bierze udział w ponad milionie reakcji biochemicznych na minutę. Komórek nie można jednak oszukać i np. w przypadku niedoboru jakiegoś składnika czy pierwiastka zastąpić go innym. Read the rest of this entry »