Szalona architektura
Czy budynek może być dziełem sztuki? Twierdząco na takie pytanie można odpowiedzieć studiując dwa przykłady obiektów, których zasadniczym celem było prezentowanie sztuki. Niespodziewanie dla wielu stały się sztuką same w sobie.
Muzea w miastach Graz (Austria) i Bilbao (Hiszpania) swoim wyglądem nie nawiązują do żadnej formy architektonicznej, historycznej. Łamią wszelkie kanony i konwenanse. Egoistycznie zwracają uwagę na siebie, odwracając się od prezentowanych wystaw. Zdają się żyć własnym życiem. Płynąć jak muzeum w Bilbao lub pożerać miasto jak muzeum w Graz. Turyści nie przyjeżdżają oglądać wystaw, lecz te przedziwne hybrydy- budynki.
Zamieszczony przed laty w jednej z niemieckich gazet obrazek w sposób lapidarny przedstawia różnicę między rzeźbą a architekturą.
Z jednej strony widać rysunek zamkniętego prostokąta opatrzony podpisem „rzeźba”, obok zaś identyczny prostokąt, którego jeden bok jest uchylony jak na zawiasach, podpisany: “architektura”.
Przy całej skrótowości ujęcia jest ono bardzo trafnie. Do wnętrza obiektu klasycznej rzeźby nie możemy wejść, bo go nie ma. Rzeźbę możemy oglądać tylko z zewnątrz. Z kolei istotą architektury jest to, że posiada wnętrze, a wnętrze oznacza zarazem możliwość wejścia jak i jakieś użytkowanie.
Opisany schemat przekazuje jeszcze jedną jej – architektury – cechę: zaglądając dzięki otwartemu bokowi do wnętrza, stwierdzamy zasadniczą tożsamość formy zewnętrznej (prostokątnej) i formy wewnętrznej (także prostokątnej). To symbolizuje istnienie zależności między zewnętrzem i wnętrzem.
Logiczny proces w architekturze zwykle uzależniał wzajemnie zewnętrzną bryłę i jej wewnętrzne treści.
Sztuka współczesna zaczęła prostotę tych zależności kwestionować.
Szereg dzieł rzeźbiarskich zaprasza do wchodzenia w przestrzeń swojego wnętrza
Działają w odwrotnym kierunku: budynek ma być przede wszystkim rzeźbą. Oczywiście, wnętrze pozostaje immanentną częścią budowli, ale można przynajmniej dążyć do stłumienia jego oczywistości i znaczenia. Jednym z pierwszych jest Gehry, który rozhuśtawszy zewnętrzną formę stara się zerwać jej relację z użytkowym wnętrzem.”
Bilbao, w jezyku baskijskim dzwieczniej – bo Bilbo,
jest czwartym co wielkosci miastem Hiszpanii
wielkim osrodkiem przemyslowym Para sie wiec dzisiaj z typowymi problemami wystepujacymi w miastach,
ktorych rozwoj zwiazany byl z rozwojem przemyslu poczynajac od XIX wieku. Rosnace miasto zaczyna otaczac i wypierac tereny przemyslowe,
…Widział przed sobą budynek. A przynajmniej… Nie, to musi być budynek. Nikt nie mógł zostawić tak ogromnego otwartego pudełka chusteczek.
…zawsze sądził, że budynek powinien być w zasadzie pudłem ze spiczastą pokrywą i powinien mieć w przybliżeniu kolor taki, jak miejscowe błoto….
“Jeśli oni mogą tworzyć piękno ze śmieci i złomu,
czemu nie przenieść tego do architektury?„
Gehry na temat rzeźb przedstawicieli pop-artu Jaspera Johnsa i Donalda Judda
Muzeum Guggenheima w Bilbao to bombastyczna rzezba jakby z „papieroplastyki”;
powyginane powierzchnie, naciete wzdluz krzywych linii i zalamane,
ostre krawedzie, wszystko to nie liczy sie z ciazeniem ziemskim
i nadaje budowli kaprysny charakter.
Pod wzgledem materialowym budowla jest hybrydowa; obok blaszanej obudowy kadluba
widzimy przywieziona z okolic Salamanki okladzine kamienna
(jak przystalo na monumentalny obiekt uzytecznosci publicznej),
ktora swoja ciepla barwa prowadzi szlachetna gre, dialog,
a czasem rywalizuje z migotliwa blacha i ostrym kolorem granatowego tynku.
Z klasycznego jezyka form
„sciana, dach, okno, drzwi, kolumna, belka, wiazar”
pozostalo niewiele.
Architekt rzezbi w wyimaginowanym materiale “bez wlasciwosci”,
nie napotykajac oporu materii,
Sztuczna mgla od czasu do czasu otacza przechodzacych
estakada miedzy rzeka i stawem muzealnym.
Na tytanowej powierzchni budynku tworzą się barwne refleksy.
Katastrofa form zamienia się w klejnot.
Jak wyglada konstrukcja zobaczyc mozemy tylko w jednym miejscu i z jednej strony,
przy moscie de la Salve
Wyrzucone w gore, wykrzywione platy –pieczolowicie wykonczone kamiennymi plytami,
precyzyjnie zestawionymi od strony wschodniej na wygietych powierzchniach,
od strony jezdni i glownego korpusu muzeum ukazuja swoja “tylna strone”,
elewacje techniczna – kratowa konstrukcje stalowa
Przestrzen wystawiennicza jest ogromna, ma 24,000 m2 powierzchni uzytkowej.
Sklada sie na nia dziesiec, czesciowo ustawionych w amfiladzie,
sal wystawowych na rzucie prostokatnym (”normalnych”)
i dziewiec sal swobodnie uksztaltowanych, charakterystycznych dla tego muzeum.
Najwieksza z tych ostatnich ma 120 m dlugosci i 35 m wysokosci.
Mozliwosci ekspozycyjne sa wielkie,
a zroznicowanie przestrzeni zapewnia elastycznosc uzytkowania i mozliwosc realizacji
roznych pomyslow wystawienniczych.
Kolekcja dopiero powstaje.
Nie jest ona wiec podstawa slawy Muzeum..
To budynek jest slawny.
To co w nim – nie jest powszechnie znane.


Krwiobieg starówki zamiera wieczorem. Krwiobiegiem miejsc publicznych jest tłum ludzi, a on wieczorami nie krąży pomiędzy zielonogórskimi murami. Nie krąży z prostego powodu, bo nie ma po co.
