|
Z jednej strony widać dumę nowosolan, którzy widzą, że "coś" się dzieje. Ale częste są też głosy, że w mieście przez ostatnie cztery lata niewiele się zmieniło.
Nadrobić stracony czas. z kandydatem na prezydenta Nowej Soli Małgorzatą Marią Szablowską rozmawia Krzysztof Chmielnik Krzysztof ChmielnikNa wyborczym plakacie czytam "z dala od polityki", co jest takiego w polityce, że trzeba być od niej z dala? Małgorzata Maria Szablowska: - Oczywiście to rodzaj subtelnej metafory. Władza wiąże się z polityką. Nie da się od niej zupełnie uciec, ale można się właściwie do niej dystansować. W samorządzie istotą jest działanie na rzecz lokalnej społeczności, najbliższego otoczenia i skuteczne rozwiązywanie codziennych problemów naszych małych ojczyzn. A tu na wielką politykę jest mało miejsca. I o to właśnie chodzi w haśle PO.KCH: - Kandydowanie na Prezydenta to jednak polityka, co więc jest takiego w polityce, że Panią do niej ciągnie? MMS: - Polityka pojawia się jedynie w niektórych sferach funkcjonowania w roli prezydenta miasta. Mnie bardziej pociąga zarządzanie miastem, które traktuję jako służbę dla dobra wspólnego. Mam w dziedzinie zarządzania wieloletnie doświadczenie. A przecież jestem od urodzenia związana z Nową Solą i jako nowosolance zależy mi na moim mieście. Chciałabym żeby się ono rozwijało i tętniło życiem szczęśliwych ludzi, mających poczucie, że miasto zapewnia im wiele potrzeb na oczekiwanym przez nich poziomie, daje satysfakcję z usług i przyjaznych rozwiązań administracyjnych. Sięgając po wielkie gospodarcze cele nie możemy zapominać o mieszkańcach i odkładać ich życia na później, bo przecież czas nieubłaganie mija. To zgodne z moim hasłem - blisko ludzi. Taką mam wizję na Nową Sól i jeśli wygram wybory, to będę ją konsekwentnie realizować.KCH: - Polska, Lubuskie bardzo się ostatnio zmieniły, jakie z tych zmian uważa Pani za najważniejsze ? MMS: - Najważniejsze zmiany zachodzą tam, gdzie jest to niewidoczne - w naszych umysłach. Polacy są coraz bardziej świadomi siebie i swojego potencjału. To jest jedyna droga, żeby go zacząć coraz pełniej wykorzystywać. Cały czas budujemy naszą tożsamość - regionalną, poszczególnych miast. Przed wojną nas tu nie było, po wojnie inicjatywa społeczna była niemile widziana, teraz zaczynamy nadrabiać stracony czas i wypełniać ten obszar życia społeczności. Widoczne jest w regionie wiele ważnych inwestycji, wspieranych unijnymi pieniędzmi. A Lubuskie jest według najnowszych danych liderem w sprawnym wykorzystaniu unijnych środków. I to jest ważne, bo bez nich byłoby trudno dokonać tego kroku, ku lepszej, nowocześniejszej cywilizacji. Wykorzystujemy dobrze swoją szansę. Wiele z projektów to pomysły lokalnych samorządów, które szukają swojej szansy - w gospodarce, inwestycjach w infrastrukturę techniczną, turystyce. Dobrze że generujemy tak wiele pozytywnych zjawisk i jako region zaczynamy się wyróżniać w kraju. Da to efekt w dłuższej perspektywie.Pobierz całość w pdf |