|
Ma 26 lat i całkiem pokaźny dorobek literacki. Choć twierdzi, że jest detalistą i lubi jak wszystko leży na swoim miejscu, w jego pokoju piętrzą się stosy nieprzeczytanych książek. Na ścianie wiszą dyplomy - namacalny dowód talentu.
ZRÓBMY COŚ, póki jesteśmy Rozmowa z Karolem Graczykiem, Agnieszka Moskaluk-tekst, Tomek Jocz-foto Agnieszka Moskaluk: Jeden z twoich wierszy rozpoczyna się od wstępu: Karol, zapomnij o wyrywaniu lasek na sto dziewięćdziesiąt trzy centymetry Na co lepiej je wyrywać - na te 193 cm czy na poezję?Karol Graczyk: Jakie pytanie! Myślałem, że będziemy mówić o poezji. AM: Mówimy KG: Pewnie najlepiej jest wyrywać na jedno i drugie. Tyle że ja nie mam 193 cm... AM: Oszukiwałeś? KG: Kiedyś myślałem, że tyle mam. Ale jestem niższy o 4 cm. A jeśli chodzi o poezję, to na pewno nie podrywa się na mickiewiczowską. Przynajmniej nie te normalne dziewczyny... AM: Bo trąci obciachem? KG: Bo te, co na nią lecą, są do wytrzymania przez pięć minut. Strasznie się na człowieka rzucają, zabierają wolność. Strasznie są poprzyklejane potem. AM: A te normalne? KG: Normalnych kobiet się nie podrywa. Wystarczy pogadać. Wypić drinka. Albo pół butelki. Szkoda, że w Gorzowie właściwie nie ma takich miejsc, gdzie można się z kobietą romantycznie napić wódki. Może tylko Pub Doors... Kobieta, z którą teraz jestem, też pisze. Oczywiście, nie rozmawiamy cały czas o poezji, ale łatwiej jest się nam rozumieć. Obracamy się w tym samym, dość małym i hermetycznym środowisku. Jesteśmy, jak w telenoweli. AM: Omawiając zakończony niedawno II Ogólnopolski Festiwal Poetycki Wartal, dość gorzko wypowiadałeś się o Gorzowie: w dużej mierze to od miasta zależy, czy chce być kojarzone w środowisku literackim czy żużlowym. (...) Przejrzyjmy na oczy. Zastanówmy się nad proporcjami - 6 tys. zł na Ogólnopolski Festiwal Poetycki, w porównaniu z tym, ile idzie na rozrywkę, to dla miasta intelektualne samobójstwo... Naprawdę uważasz, że miasto strzela sobie samobója? KG:- Tak. Organizując pierwszy Wartal, wystąpiliśmy do miasta o 20 tys. zł dofinansowania. Dostaliśmy połowę tej sumy. Ponieważ impreza została dobrze przyjęta i miała bardzo pozytywne opinie w Polsce, w tym roku wystąpiliśmy o 34 tys. zł, co i tak jest małą kwotą, zważywszy, że chodzi o ogólnopolską imprezę, na której w jury pojawiają się naprawdę bardzo dobre nazwiska, jak choćby Karol Maliszewski, a w konkursie biorą udział ludzie, którzy naprawdę umieją pisać. Liczyliśmy na wsparcie miasta. A wiesz, ile dostaliśmy? 6 tys. zł! Mimo wszystko, udało nam się za tę kwotę zorganizować festiwal. Z zajebistą nagrodą [brązową statuetką Wartala - dop. red.]. AM: Czujesz, jakbyś robił coś wbrew miastu? KG:- Wbrew nie, bo chyba Wartal nikomu nie przeszkadza. On po prostu jest miastu obojętny. Urzędnicy mówią: Róbcie, róbcie, ale nie są zainteresowani pomocą czy wsparciem finansowym. AM: To musi być frustrujące, zważywszy, że na inne cele idą miliony, jak choćby na organizację Grand Prix w żużlu. KG:-Nie mam nic przeciwko żużlowi. Jestem fanem zawodów GP. Staram się je oglądać, kiedy tylko mam okazję. Uważam, że to szansa na promocję miasta. Nie sam żużel jest problemem, tylko dysproporcje w wydawaniu przez miasto pieniędzy na sport i kulturę. To jest chore! pobierz całość w pdf |