|
Szanse rozwojowe województwa tkwią w jego dwustołeczności, w zachowaniu spójności i wewnętrznej równowagi. A to wymaga rezygnacji z zaborczości, zawłaszczania i pazerności na rzecz poszanowania i partnerstwa obu lubuskich stolic.
Wierzę w sukces Lubuskiego Wywiad z Senatorem RP Henrykiem Maciejem Woźniakiem (PO) wiceprzewodniczącym senackiej Komisji Budżetu i Finansów Publicznych. Rozmawia Krzysztof Chmielnik - Redaktor Naczelny Przeglądu Lubuskiego. Dwa lata rządów Donalda Tuska, to także dwa lata Pana pracy w Senacie. Proszę podsumować ten okres i wymienić "swoje" sukcesy oraz porażki na tym polu. Nie jest łatwo odpowiedzieć na to pytanie. Trzeba bowiem pamiętać, że senator to jeden ze 100 trybików w skomplikowanej machinie, jaką jest Senat Rzeczypospolitej Polskiej. Zatem zamiast mówić o sukcesach wolę przytoczyć oficjalną senacką statystykę. Byłem odpowiedzialny, jako senator sprawozdawca, za 30 ustaw, m.in.; o finansach publicznych, stoczniowej, o SKOK-ach, medialnej, wielu ustaw bankowych i podatkowych, które stały się moją specjalnością. Statystyka odnotowuje ponad 180 moich wystąpień na posiedzeniach plenarnych senatu, co daje 5 miejsce wśród senatorów PO pod względem aktywności. Jest to pewien wykładnik pracy, choć przecież nie jedyny.Porażką jest bez wątpienia jest to, że nie udało się uchwalić ustawy o Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji i to, że ustawa stoczniowa, choć uchroniła przed osobistym dramatem wielu stoczniowców, to chyba jednak nie uratowała tej gałęzi gospodarki. Wierzę jednak, że jeszcze nie wszystko stracone, że i w Szczecinie i w Gdyni będziemy budować i remontować statki, będzie produkcja, będą dobre miejsca pracy. W Biurze Senatorskim każdego dnia jest wielu gości, mnóstwo telefonów, korespondencji. To daje mi wiele radości, nawet jeśli nie wszystko się udaje. Jest oczywiście mnóstwo innych pozaparlamentarnych spraw, tematów, w które jestem zaangażowany, a które wiążą się z moimi wcześniejszymi rolami w życiu publicznym, politycznym, kulturalnym w Gorzowie i Lubuskiem. Zna Pan zapewne Krajową Strategię Rozwoju Regionalnego. Moim zdaniem pokazuje ona brutalną prawdę, że lubuscy politycy nie zrobili zbyt wiele, aby nie było ono jednym z najsłabszych. Jakie jest Pana zdanie o diagnozie Lubuskiego zawartej w KSRR? Nie podzielam tej opinii. Panie redaktorze problem jest o wiele bardziej złożony. Nasze województwo jest najmniejsze, nie ma w nim metropolii i to jest fakt bezsporny, na który tylko ignoranci lub megalomani mogą się obrażać. Szanse rozwojowe województwa tkwią w jego dwustołeczności, w zachowaniu spójności i wewnętrznej równowagi, a to wymaga rezygnacji z zaborczości, zawłaszczania i pazerności na rzecz poszanowania i partnerstwa obu lubuskich stolic. O wspólne interesy musimy zatem walczyć wspólnie i w Gorzowie i w Zielonej Górze, zwłaszcza iż mają one w zasadzie charakter interesów wzajemnie się wspierających i do tego nie antagonistycznych z sąsiadującymi województwami.Fundamentalne są dla nas, a jednocześnie ważne z punktu widzenia całego kraju, inwestycje infrastrukturalne - środkowoeuropejski korytarz transportowy, w tym: droga szybkiego ruchu S-3, rewitalizacja szlaku kolejowego tzw. "Odrzanki" oraz szlaku wodnego Odry. Modernizacja "szlaku margrabiów", w tym; przebudowa drogi krajowej 22 jako drogi szybkiego ruchu wraz z budową mostu przez Odrę w okolicach Kostrzyna, modernizacja historycznej linii kolejowej tzw. Ostbahnu (elektryfikacja linii kolejowej z Berlina przez Gorzów do Królewca) oraz rewitalizacja szlaku wodnego Warta-Noteć-Wisła. Niezbędne jest znaczące zwiększenie nakładów na poszukiwania i eksploatację złóż gazu i ropy naftowej co prowadzić ma do zmniejszenia uzależniania od dostawców zagranicznych a jednocześnie podniesienia naszej inwestycyjnej atrakcyjności zapewniając relatywnie tanią energię elektryczną i cieplną dla produkcji przemysłowej. Szkolnictwo wyższe, to we współczesnym świecie, podstawowy warunek rozwoju. Na pierwszy plan zatem wychodzi równoprawne traktowanie uczelni państwowych poprzez "sprawiedliwe" finansowanie edukacji oraz badań naukowych. Nie można zamykać drogi rozwoju młodemu Uniwersytetowi Zielonogórskiemu oraz dynamicznym szkołom wyższym (w tym przyszłej Akademii Gorzowskiej). W moim przekonaniu to są właśnie kluczowe kwestie, to one przesądzą o przyszłości naszego województwa i zamożności jego mieszkańców. O nie chcemy zabiegać w Warszawie, wspólnie i z pełną determinacją, walczyć ponad podziałami. Ze wszystkimi innymi problemami sami damy sobie radę. Wielu polityków podniosło lament, że KSRR marginalizuje nasze województwo. Jeśli ma Pan takie samo zdanie, to proszę powiedzieć - dlaczego? To bardzo złożony problem. Polska, za sprawą unijnej pomocy finansowej, jest na etapie wielkiej rozbudowy infrastruktury transportowej i komunalnej, co jest oczywistym warunkiem rozwoju kraju i regionów. Tak jest dzisiaj, ale jutro będzie zupełnie inaczej. W perspektywie budżetowej UE na lata 2014-2020 nie będzie już funduszy na budowę dróg, za to będą fundusze na badania i rozwój, na nowoczesne technologie, innowacyjność gospodarki, bezpieczeństwo energetyczne i ekologiczne. Dlatego właśnie KSRR w perspektywie 2020r. koncentruje się na zadaniach, wynikających ze strategii lizbońskiej oraz goeteborskiej, a z nich wynika konieczność koncentracji czynników rozwoju w metropoliach. Taki jest światowy trend i Europa musi uwzględniać te uwarunkowania, jeśli nie chce ulec marginalizacji. Inaczej przegra wyścig technologiczny z Chinami, Indiami i Brazylią - rodzącymi się na naszych oczach światowymi potęgami.W tym kontekście ważne są inwestycje w infrastrukturę, o których wspomniałem. Ważne jest też kreowanie lokalnych centrów wzrostu, co wymaga przedłużenia do roku 2020 preferencji fiskalnych dla specjalnych stref inwestycyjnych. Takie stanowisko zaprezentowałem na posiedzeniu Lubuskiego Zespołu Parlamentarnego, a ponadto wystąpienie o uwzględnienie tych wniosków w ostatecznej wersji KSRR skierowałem do Pani minister Elżbiety Bieńkowskiej. Pobierz całość w pdf |