roman fedak wus zielona góra

...statystyka to permanentna żonglerka liczbami, wskaźnikami, tabelarycznymi opisami różnych zjawisk, a cały problem polega na tym by te dane były maksymalnie obiektywne.

Po co nam statystyka?

Z dyrektorem WUS w Zielonej Górze Romanem Fedakiem rozmawia Krzysztof Chmielnik.

(...)
Jak by Pan skomentował tezę, że "nie ma rządzenia samorządowego, bez znajomości danych statystycznych?"

Dla mnie statystyka - praktyka, który swoją przygodę ze statystyką rozpoczął od Spisu Kadrowego w 1983 r., a potem uczestniczył we wszystkich Spisach Rolnych, Mikrospisach i Spisach Powszechnych Ludności i Mieszkań, czyli znaczących przedsięwzięciach statystyczno-samorządowych, dających kompleksowy zestaw danych każdej jednostki samorządowej, odpowiedź jest trywialnie zbieżna z zawartym w pytaniu określeniem.
Może jednak pewnym istotnym uzupełnieniem "Nie ma sprawnego i efektywnego rządzenia samorządowego ...". Paradoksalnie jednak, mimo wieloletniego pozytywizmu statystycznego ukierunkowanego na samorządowców, propagowania i popularyzacji statystyki, wyposażania w tzw. "wyprawki statystyczne", wielokrotnych zachęt do prenumeraty, egzemplarza bezpłatnego itp., nie jest to równie oczywiste dla przedstawicieli samorządu.

A do czego samorządy potrzebują statystycznej miary?

Dobre pytanie, bo dla statystyków istnieje jedyna dobra i prosta odpowiedź: "Do wszystkiego, do każdego aspektu funkcjonowania gminy". Te jak Pan określił statystyczne miary dla każdego gminnego organizmu wyznaczają ramy zmienności czy stałości zjawisk i procesów społeczno-gospodarczych. Sytuują je także przestrzennie, a jeśli jest taka potrzeba określają uwarunkowania historyczne, czy też podają ewentualne rozwiązania przyszłościowe - w formie prognozowania. Oczywiście to pewne wyidealizowanie problemu, potwierdzonego moim ulubionym określeniem, iż umiejętność czytania statystyk na poziomie gminy i państwa to "promienny entuzjazm w przestrzennym patrzeniu na świat."

Co można "wyczytać" ze statystyki lubuskich gmin?

Analizując olbrzymi zestaw danych gminnych, zawartych np. w Roczniku Lubuskim i wiele opracowań analitycznych, m.in. z zakresu demografii, ochrony środowiska i leśnictwa, rolnictwa, turystyki i in., pierwszym wrażeniem jest pewna nierównomierność rozwojowa i określiłbym to cywilizacyjna. Sąsiadowanie ze sobą gmin tradycyjnie biednych i bogatych, od lat prowadzących nawet w rankingach ogólnopolskich.
Dominującym jednak wskaźnikiem jest "średniactwo". Determinantą tego określenia są różne uwarunkowania i historyczne, i polityczne, i środowiskowe, i osobowościowe kolejnych ekip samorządowych. Z jedną główną, obiektywną, polegająca na stwierdzeniu, iż każdy pierwszy akapit jakiejkolwiek analizy statystycznej naszego regionu mógłby się rozpoczynać następująco "Województwo lubuskie to region mały obszarowo, o najniższej w kraju liczbie ludności, z dominującymi małymi i średnimi jednostkami podziału administracyjnego oraz stosunkowo słabym uprzemysłowieniem". .

pobierz całość