Nie interesuje mnie zatrudnianie gwiazd i gwiazdek z wielkich ośrodków na zasadach gościnnych. Przyjąłem zasadę inwestowania w zielonogórski zespół. Tylko mierzenie się z interesującymi rolami daje szansę rozwoju i wiary we własne możliwości. Teatr tworzę mozolnie z Robertem Czechowskim Dyrektorem Teatru w Zielonej Górze rozmawia Krzysztof ChmielnikJaka jest Pana wizja teatru w Zielonej Górze? Mój pomysł, którym wygrałem konkurs na stanowisko dyrektora teatru w Zielonej Górze opiera się na następujących elementach:
Jakieś przykłady? Choćby teatr w Legnicy pod dyrekcją Jacka Głomba. Także teatr w Wałbrzychu za dyrekcji Piotra Kruszczyńskiego, teatr w Opolu za dyrekcji Bartosza Zaczykiewicza. To ledwie trzy przykłady ale bardzo charakterystyczne. W każdym z tych ośrodków udało się wypracować jaskrawe, artystyczne oblicze. A przecież wcześniej profesorowie w szkołach teatralnych straszyli absolwentów tymi ośrodkami. Mała "teatralna rzeczka" płynąca przez Legnicę, Wałbrzych i Opole stała się dzisiaj głównym nurtem debaty o teatrze. Także w stolicy? Owszem. Tylko nielicznym teatrom z wielkich miast (z Warszawy, Krakowa, Wrocławia, Poznania, Łodzi, Gdańska) udaje się nawiązać artystyczny dialog na poziomie wyznaczonym przez Legnicę czy Wałbrzych. W wielu teatrach dysponujących kolosalną dotacją w przeciwieństwie do małych, biednych ośrodków panuje idea zachowawczości, niesprzyjająca twórczej pracy i rozwojowi. Jaki Pana zdaniem powinien być teatr w Zielonej Górze? Wyrazisty, twórczy, ambitny, oparty na zespołowości. Pojęcia zespół, drużyna to dla mnie fundamentalne hasła. Szukam takich ludzi, którzy w dużym stopniu są w stanie zagwarantować realizację planów, które przedstawiłem podczas konkursowego przesłuchania. Nie interesuje mnie zatrudnianie gwiazd i gwiazdek z wielkich ośrodków na zasadach gościnnych. Przyjąłem zasadę inwestowania w zielonogórski zespół. Tylko mierzenie się z interesującymi rolami daje szansę rozwoju i wiary we własne możliwości. Ale teatr to nie tylko aktorzy? To prawda. Teatr to przede wszystkim zespół, drużyna. Wszyscy ludzie pracujący nad ostatecznym kształtem spektaklu są dla mnie jednakowo ważni. Bez dobrego akustyka, oświetleniowca, montażysty nie będzie dobrego spektaklu. Choć oczywiście "solą" teatru był, jest i będzie aktor. Szalenie istotny jest także dobór reżyserów. W moim przekonaniu takie ośrodki jak nasz mają obowiązek promować młodych absolwentów wydziału reżyserii. To rzecz jasna wiąże się z ryzykiem, ale często kończy się sukcesem. Jak w przypadku Agaty Dudy Gracz, która w Kaliszu wyreżyserowała świetny spektakl pt: "Wybrani" na podstawie "Parawanów" Geneta. Czasem ponosi się klęskę, bo młody człowiek nie udźwignie problemów, przeważnie interpersonalnych, jakie istnieją w teatralnym środowisku. Wrażliwość młodego reżysera, tak ważna w sztuce wymaga siły i konsekwencji nosorożca dla obrony własnych pomysłów Pobierz cały w pdf |