Kiedy się już rozsiedliśmy i omówiliśmy sprawy na poły prywatne przystąpiłem do odpytywania profesora Osękowskiego. Lubuszanie są uprzywilejowani Co by uznał Pan za lubuski sukces tego roku?Rektor potarł czoło zakłopotany. O!? To trudne pytanie. Zaraz, zaraz, muszę zebrać myśli. A to mnie Pan zaskoczył. We mnie cichutko zachichotał chochlik satysfakcji. Zadałem proste pytanie, a profesor nie wie co powiedzieć. Ale nie dałem po sobie poznać puchnącego we mnie zarozumialstwa. Sukcesem jest - powoli rozkręcał się rektor - otwarcie się na granicę, a właściwie to co za nią. To co prawda nie nasza zasługa, ale mnie też raczej chodzi nie tyle o stan formalny, a o otwarcie mentalne, z niego powoli będą wynikać dalsze pozytywne skutki. Wejście do strefy Schoengen, to ledwie pierwszy etap europejskiej integracji. Kolejnym będzie wejście do strefy euro, wspólnej europejskiej waluty. Ja popijałem spokojnie pyszną kawę, a profesor Osękowski rozwijał swoją myśl. Mam takie wrażenie, że niezbyt mocno odczuwamy Europę tuż za naszymi granicami. Granicami dzisiaj bardziej mentalnymi, jak rzeczywistymi. Nie zdajemy też sobie sprawy jak bardzo z tego powodu jesteśmy wśród Polaków uprzywilejowani. Zapewne dlatego nie postrzegamy tego otwarcia jako sukcesu. Dla Lubuszan niemieckie sąsiedztwo należy do zwyczajności. To zaś stwarza szanse jego lepszego wykorzystania. Myślę, że Lubuszanie potrafią z tego sąsiedztwa skorzystać. Za oknem szarość Alei Konstytucji 3 maja, a tu w jasnym świetle gabinetu roztaczała się przede mną za sprawą rektora Osękowskiego wizja przyszłości. Mnie proszę Pana - przepraszająco uśmiechnął się profesor - Nie wypada za sukces brać spraw detalicznych, błahych, choćby nawet najbardziej znakomitych. Wole skoncentrować się na sferze ideii i widzieć region w perspektywie kilkudziesięciu lat. No, ale Lubuski Park Przemysłowy - zaoponowałem, podsuwając mojemu rozmówcy pretekst do autopromocji Tak, tak. Oczywiście, ale istotniejsze jest to, że Lubuski, bo to zmienia wizerunek regionu. Czas zapomnieć o chwaleniu się grzybami i lasami. Trzeba zmienić mentalność. Iść w kierunku gospodarki, nauki i innowacyjności. Ku biznesowi "inteligentnemu". Lubuski Park Przemysłowy będzie oddziaływać regionalnie. Na całe województwo. Ale to zaledwie fundament i muszę powiedzieć, że jego powołanie wynika z przełamania barier wynikających z partykularnego postrzegania własnych interesów. Dlatego jest w tym małym sukcesie Uniwersytetu wielki sukces społeczności lokalnej. I wcale nie chodzi o Lubuski Park Przemysłowy, ale o dostrzeżenie na regionu jako terenu i pretekstu naszego wspólnego działania. Mówi Pan o wizerunku, właśnie z inicjatywy marszałka Jabłońskiego trwają pierwsze prace nad opracowaniem marki lubuskiej Nie lubię słowa marka, wolę wizerunek. Chwała marszałkowi Jabłońskiemu za aktywność w tej sprawie. Jednak nie chodzi o hasła. Ważne jest przełamanie stereotypu. Złego stereotypu. Mnie bliższe jest wpisanie do kategorii działań lokalnych ideii i inicjatyw zmieniających stereotyp regionu słabego, bogatego jedynie w lasy. Mało ważne co to za pomysł i dzialanie. Może to być kopalnia węgla brunatnego na południu naszego województwa. Może to być Lubuski Park Przemysłowy. Obojętne co, byle lubuskie w dobrym kontekście. pobierz całość |