Zbigniew Chlebowski nazwał mnie najskuteczniejszym "lobbystą" w parlamencie

Prawie zostałem winiarzem

stanisław iwan, wino, winiarstwo, lubuskie Stanisław Iwan - Senator RP

31 lipca Prezydent RP podpisał znowelizowaną ustawę "akcyzową", dzięki czemu zdjęte zostały ograniczenia na polskie regionalne winiarstwo. Zakończył się pewien rozdział mojego parlamentarnego doświadczenia. Doświadczenia ciekawego i ekscytującego.

W pewnym sensie doświadczenie to, może jak soczewka skupiać istotę i sens pracy parlamentarnej. Mimo zasług jakie mi się przypisuje przy procedowaniu nowelizacji tej ustawy w sejmie, nie uważam się za ojca tych koniecznych zmian.

Sukces jakim jest bez wątpienia zmiana w ustawie o akcyzie, to przede wszystkim sukces środowiska winiarskiego. Plantatorów i winiarzy. Ja jedynie reprezentowałem ich interesy. Byłem wyrazicielem ich idei i uważam, że to sukces lubuskiego winiarstwa. Jest w tym pewien paradoks, bo obiektywnie winiarstwo lubuskie nie jest tak silne jak podkarpackie. Na Podkarpaciu Urząd Marszałkowski podchodzi do odtwarzania tradycji winiarstwa bardzo poważnie. Nie tylko w deklaracjach, ale głowie w finansowym wsparciu środowiska winiarskiego.

Może dlatego, że jestem elektrykiem i cenię sobie konkrety, postanowiłem być pożyteczny w Parlamencie dla Zielonej Góry. Oczywiście na tyle ile to możliwe. Bardzo spodobał mi się zapał ludzi zafascynowanych odtworzeniem naszej zielonogórskiej tradycji winiarskiej. Jednocześnie zorientowałem się, że procedury tworzenia prawa dają inicjatywie Senatu pewną przewagę tempa nad inicjatywami rządowymi. Powiem w skrócie, nie wymagają na przykład konsultacji społecznych, które ciągną się miesiącami.

Zaczęło się od rozmów z Romkiem Gradem i Przemkiem Karwowskim, jednymi z "zakręconych" pozytywnie. Uczyli mnie winiarstwa, cierpliwie , z zapałem. Objaśniali mi tajemnice szczepów, technologii, fenologii, Nauczyli od czego zależy słodycz gron. Prawie stałem się przez to winiarzem. Idea przednia, wsparta degustacją naszego zielonogórskiego wina.

Konsultowałem ten idealizm Grada z Markiem Krojcigiem, licząc na bardziej biznesowy pogląd. On uzmysłowił mi, poprzez swoje gospodarstwo w Górzykowie, że winnice i lokalne wino, to nie jest zabaw miłośników tradycji, ale spraw dla województwa nadzwyczaj poważną.

Czesław Fiedorowicz uczył mnie parlamentarnych niuansów i ukierunkowywał mój zapal. Zapał ten widać robił dobre wrażenie, bo wciągnąłem do współpracy także Jolantę Fedak, która wprowadziła mnie do Ministra Rolnictwa. Oboje podpowiedzieli do których uszu zagadać, do których drzwi zapukać, pomogli umówić spotkania. I nagle jak na dotknięciem czarodziejskiej różdżki okazywało się, że wiele spraw jest zaczętych, niedokończonych, czekających na popchnięcie, jakiś przysłowiowy przecinek i kropkę. Sprawy zarówno w Ministerstwie Rolnictwa i Modernizacji Wsi, jak i Finansów, nabrały przyspieszenia.

więcej