|
Na wizerunek miasta i regionu składa się wiele czynników i powstaje on latami. Czasem jest konsekwencją świadomych działań, ale najczęściej skutkiem przypadku. A jak jest z Zieloną Góra i Festiwalem Piosenk Rosyjskiej? Nawet premier Tusk "promował" w Moskwie, nie Kraków, Poznań, ale Zieloną Górą. Miasto nie zapłaciło za taką promocję ani grosza. Już odnieśliśmy sukces Krzysztof Chmielnik - Skąd pomysł na Festiwal Piosenki Rosyjskiej? Andrzej Bocheński - To pomysł właściciela firmy Poli-Eco z Żar, Krzysztofa Szymańskiego. Firma ma liczne kontakty na rosyjskim rynku. A jacy są Rosjanie prywatnie, wiadomo. Słowiańska dusza i te rzeczy. Idea festiwalu "wpasowała się" w te relacje. Tym bardziej, że Krzysztof Szymański, jak wielu z nas, lubi rosyjskie piosenki. Dlatego przyglądał się Studenckiemu Festiwalowi, jaki od kilku lat odbywa się w Zielonej Górze. Wystarczyło zatem jedynie pokojarzyć i uwolnić umysł od uprzedzeń. Bo z jednej strony młodzi bawią się rosyjskimi piosenkami, a z drugiej strony tradycja dawnych festiwali. No i rzecz może najważniejsza. Rosja to wielka muzyczna tradycja, to ogromny piosenkarski i muzyczny potencjał. Trzeba jedynie do niego sięgnąć.KCH. -A odium "starego" festiwalu? AB.- Po co wymyślać durne ideologie. Festiwal jaki przed laty odbywał się w Zielonej Górze był inny od tego, jakim go się opisuje. Dla jednych jego uczestników, takich jak Michał Bajor i Małgorzata Ostrowska, może był jak ona to mówi dzisiaj symbolem zniewolenia, ale dla wielu był przepustką do kariery piosenkarskiej. Przez lata festiwalu przewinęło się w nim ponad 100 000 uczestników. Nikt nikogo nie zniewalał do śpiewania. To jakaś bzdura.Dzisiaj mamy wolny wybór. Jak ktoś lubi, niech śpiewa po niemiecku. Mamy mu zabronić z powodu II wojny światowej? Może trzeba zmądrzeć i patrzeć na rozmaite idee szukając w nich szansu, a nie doszukiwać się polityki. KCH- Jednak media ... AB. - Mnie taka reakcja cieszy. Wreszcie o Zielonej Górze głośno w mediach. Pamiętam czasy, nie tak zresztą dawne, kiedy na moje zaproszenie marszałkowie z innych województw trafiali pod Jelenią Górę, bo się im myliła z Zieloną Górą.Pierwszą zasadą promocyjną jest, aby "po nazwisku", nie ważne jak. Szum medialny to darmowa promocja. To pierwszy sukces festiwalu. Dla jednych festiwal to pretekst do bezmyślnej medialnej agresji nacechowanej rosyjskimi fobiami, zaś dla drugich to okazja do szukania szansy w kontakcie z wysoką kulturą i świetnymi wykonawcami. Rosja nie jest kulturową pustynią. Czemu nikt się nie "czepia" innych festiwali. Nas "egzaminuje się" i "przesłuchuje" w konwencji wręcz prokuratorskiej. Kto ma śpiewać, kto reżyseruje, skąd pieniądze. To ma znamiona fobii. cd rozmowy rozmawiał :Krzysztof Chmielnik zobacz jak w 1985 r śpiewał Mieczysław Szcześniak |