Brakuje nam patriotyzmu regionalnego

(...) dzięki dobrym relacjom z miastem i gminą Zielona Góra, a także Kostrzyńsko-Słubicką Strefą Ekonomiczną udało się stworzyć projekt Lubuskiego Parku Przemysłowego, który został zatwierdzony przez Ministerstwo Gospodarki. To pierwszy sukces.

Krzysztof Chmielnik rozmawia z Rektorem, profesorem Czesławem Osękowskim o regionie, uniwersytecie i powstającym właśnie w pobliżu Kisielina Lubuskim Parku Przemysłowym.

Krzysztof Chmielnik - Panie Rektorze zanim zaczniemy o Lubuskim Parku Przemysłowym (LPP - przyp. red.) pytanie dotyczące relacji z władzami samorządowymi. Według Pana miasto dla Uniwersytetu, czy Uniwersytet dla miasta.

Rektor profesor Czesław Osękowski - To koegzystencja natury symbiotycznej. Każdy coś daje i każdy z czegoś korzysta. Ale to pytanie ma szerszy kontekst. Uniwersytet jedynie nazywa się Zielonogórski. Jego misją jest regionalność. De facto to uniwersytet lubuski. Wśród naszych 18 tysięcy studentów 60% pochodzi z regionu. Regionalność jest niezwykle ważną sprawą.

Od wojny Lubuskie cierpiało na niedoludnienie. Uniwersytet w jakimś stopniu powstrzymuje exodus młodych utalentowanych ludzi z regionu. Ci którzy wyjeżdżają studiować do Wrocławia, Poznania i dalej, na ogół już do Lubuskiego nie wracają. Tracimy znaczny potencjał intelektualny. Jako region.

To bardzo poważny argument w debacie o roli Uniwersytetu w Lubuskiem. Władze regionalne powinny być zatem zainteresowane w docenianiu, o ile nie wspieraniu Uniwersytetu. Bez ludzi wykształconych nie mamy szansy na rozwój.

KCH - Niekiedy w debacie o korzyściach jakie Zielona Góra ma z Uniwersytetu używa Pan liczb.

CZ.O. - Tak. Wedle moich wyliczeń studenci Uniwersytetu zostawiają rocznie w mieście ok 140 milionów złotych. W różnej postaci. W ten sposób tworzą konkretne miejsca pracy. W klubach, pabach, sklepach, księgarniach. Kupują ubrania, benzynę, sprzęt elektroniczny itp..

Jednocześnie inteligencja tworzy klimat miasta i wizje przyszłości, w których kultura ma swoje naczelne miejsce. To ludzie wykształceni uwrażliwiają społeczność lokalną na ważne aspekty rozwoju. Kulturę i edukację. Podnoszą poziom publicznej debaty. Unoszą aspiracje ludzi na wyższy poziom.

KCH - Niestety trwa rządowa polityka podziału na uniwersytecką ekstraklasę i resztę. Jak uniwersytet chce utrzymać się blisko czołówki?

CZ.O. - Ta polityka mnie smuci. Rzecz jasna nie mamy tak dużych tradycji jak te najbardziej uznane uniwersytety, ale wśród młodych uniwersytetów jesteśmy w czołówce. Niestety to również kwestia wielkości miasta. Efekt synergii pojawia się w miastach co najmniej 300 tysięcznych. Wtedy uniwersytet osiąga większą masę. Więcej absolwentów, to większe środowisko intelektualne. Więcej "inteligentnych" firm. Większe środowisko intelektualne generuje większe potrzeby edukacyjne. Większe zapotrzebowania na naukowe opracowania i badania. Łatwiejsze jest osiągnięcie krytycznej masy rozwoju. Zielona Góra obiektywnie nie spełnia tego warunku. To nie jest niczyja wina.

więcej