karolina zakrzewska mariusz zalewski
Na zdjęciu Karolina Zakrzewska rozmawia z wójtem gminy Zielona Góra Mariuszem Zalewskim i v-ce wójtem, Ireneuszem Bogucewiczem (więcej zdjęć)

Idealny polityk nie może być aktorem, bo tego nie wytrzyma, taka gra nie jest możliwa przez dłuższy czas. Trzeba być sobą, by ludzie widzieli prawdziwą osobowość i mogli dokonać właściwego osądu.

Najważniejsze być sobą...

Karolina Zakrzewska - Jak długo jest Pan wójtem?

Mariusz Zalewski - Wójtem jestem od 2001 roku, czyli dokładnie 7 lat. Dodam, że to dwie wygrane kampanie wyborcze.

K.Z. - Jaki powinien być idealny polityk? Czy powinien być sobą, czy też potrzebuje cech aktorskich?

M.Z. - Nie potrafię zdefiniować słowa "idealny polityk", ponieważ nim nie jestem i nie uważam siebie za polityka. Moim zdaniem idealny polityk powinien być sobą i posiadać takie cechy, które umożliwiają spełnienie potrzeb mieszkańców danego regionu. Jestem zdania, że plakaty i kampanie wyborcze nie są istotne. Mieszkańcy powinni oceniać kandydata z perspektywy jego dokonań i podejścia do drugiego człowieka. Kampania wyborcza to codzienne działanie, trwa od poprzednich wyborów do następnych i właściwe wtedy społeczeństwo ocenia to, czy dokonania polityka spełniają ich oczekiwania.

Ja wiele czasu poświęcam temu, aby mieć dobry kontakt z mieszkańcami. Nie robię tego bo muszę, wręcz przeciwnie, lubię to i sprawia mi to radość.

A wracając do cech aktorskich. Idealny polityk nie może być aktorem, bo tego nie wytrzyma, taka gra nie jest możliwa przez dłuższy czas. Trzeba być sobą, aby ludzie widzieli prawdziwą osobowość i mogli dokonać właściwego osądu. Z tego powodu zawszę mówię prawdę, nawet przykrą i nie obiecuję czegoś, czego nie mogę zrealizować.

K.Z. - Czy wizerunek kreowany przez media satysfakcjonuje Pana ?

M.Z. - Myślę, że mój wizerunek jest bardzo różny. Złożony jest jednak z elementów oceny dokonanej na podstawie jednostkowych i dosyć przypadkowych faktów. Z tego powodu w moim przekonaniu nie jest on obiektywny. Media zauważają pojedyncze wydarzenia i nie zajmują się całością tego, co robię. Dlatego niektórzy nie potrafią dostrzec tego, co dobre, doszukują się tylko spraw, których nie udało się zrealizować.

W moim przekonaniu jest to krzywdzące. Nie staram się pisać sprostowań i komentarzy. Ludzie nie są skłonni do widzenia pozytywów, często koncentrują się na negatywach, to nigdy się nie zmieni, dlatego przyjmuję wszystko z pokorą.

K.Z. - Czy jest Pan odporny na krytykę? Jakie ma Pan metody radzenia sobie ze stresem?

M.Z- Rzadko przychodzi do mnie mieszkaniec, by podziękować za załatwienie jakiejś konkretnej sprawy. Przykładowo z dwudziestu spraw wystarczy jedna, której nie uda się pozytywnie załatwić, aby wypłynęła ona na wierzch i przyćmiła większości rzeczy, które dotychczas zrealizowałem. Staram się być odporny na krytykę, ale nie jest to łatwe. Wolę przeżywać to sam. Staram się, aby moja rodzina tego nie odczuła.

K.Z.- Dziękuję za rozmowę.

pobierz