Innowacje to zagadnienie niełatwe do opisu. To co teraz Państwo czytacie jest trzecim podejściem do tego wstępu. Dwa poprzednie uznałem za nieudane. Mimo istnienia definicji kreatywność lub jak to określa polski uczony Józef Kozielecki - transgresja, wymyka się precyzyjnemu opisowi i wciąż stanowi dla psychologów terra incognita. Bułka z masłemMyślenie innowacyjne to rodzaj umysłowego szaleństwa poddanego kontroli. Ustawiczne zgadzanie się i niezgadzanie się jednocześnie. Szukanie myślowego balansu na granicy wizji i materialności. Dlatego w opisie procesu innowacyjnego sensowniejsze są nie definicje, a metafory. Metafora zaś, to jedna z technik pobudzania kreatywności. Otwierania umysłu na obszary schowane za myśleniem i logiczną analizą. Podczas rozmów jakie ostatnio prowadziłem, podświadomie szukałem inspiracji do tego wydania Fabryki Wiedzy. W tych rozmowach pojawił się wątek o tym, że sieć informatyczna jest jak prąd, który sam w sobie nie stanowi żadnej wartości. I tu pomyślałem o rozważeniu pojęcia "media" w kontekście trzech ich rodzajów: wody, prądu, informacji. Każde z tych "mediów" mimo wspólnej nazwy ma rażąco odmienne cechy. Woda to materialne dobro samo w sobie. Prąd to skoncentrowana energia wymagająca "przetwornika" jakim jest urządzenie zamieniające energię na coś materialnego. W ciepło, ruch, światło. Informacja nie jest ani materią, ani energią. Nie ma też "przetwornika" przetwarzającego informację w coś użytecznego. Informacja jest niejako "czystym" kodem, który jest zrozumiały jedynie dla tych, którzy potrafią informację rozkodować i zrozumieć. Ale to nie koniec. Rozumienie informacji wciąż niczego nie daje. Ta informacja musi być wykorzystana. Inaczej jest bez sensu w rozumieniu skutków.
Dlatego ułożyłem podczas pewnej rozmowy o radiowym internecie WiMAX zdanie. "Można umrzeć z informatycznego pragnienia przy studni z internetem". Zdanie to oddaje moim zdaniem paradoksalną istotę najważniejszego medium współczesności jakim jest informacja. A innowacyjność jest niczym innym jak korzystaniem z istniejącej informacji. Każdy może mieć do niej dostęp, ale nieliczni rozumieją jej bieżący sens i rozumieją potencjał w niej zawarty.W innowacyjności nie ma niczego magicznego. Są wyłącznie procedury umysłowe. Jedne mające precyzyjną metodologię, a inne oparte na intuicji i przypadku. Wynalazczość, kreatywność, innowacyjność to powszechny dla wszystkich ludzi proces umysłowy. Każdy bowiem z nas jest innowatorem, przynajmniej jako dziecko boże. Niestety rodzice, szkoła, system kształcenie, skutecznie zabijają w nas wrodzoną innowacyjność zastępując ją kopiowaniem, powielaniem, wtórnością. Szkoła i życie uczą nas strachu przed własną inteligencją. Boimy sie własnych nieograniczonych możliwości. Wierzymy innym, nie sobie. Wynalazcy są jedynie ludźmi odpornymi na ludzkie gadanie, na uświęcone tradycją kopie kopii. Możemy przy studni z informacją poić się nią tradycyjnie, a możemy z niej czerpać, by interpretując ją na nowo, przekroczyć umysłowy horyzont. Opuścić pewny grunt tego co jest i wejść na obszar tego co może być. Dzisiaj wynalazczość jest przemysłem. Golemem o wielkiej finansowej żarłoczności. Jest też wynalazczość elementem wojny ekonomicznej jakie prowadzą między sobą państwa i korporacje, aby panować nad światem. W tej wojnie nie ma miejsca na genialnych wynalazców. Jest miejsce dla strategów obmyślających kierunki badań, w których za gigantyczne pieniądze eliminuje się złe rozwiązania. To jak przesiewanie milionów ton piasku w celu znalezienia kilku diamentów wielkości łebka do szpilki. Artykuł na zlecenie "Fabryki Wiedzy" - Krzysztof Chmielnik |